Przemysław Czarnek udzielił wywiadu w Polsacie News, gdzie powiedział, że nie chciał zostać kandydatem PiS na prezydenta. Mało tego, jego rodzina także nie była zachwycona tym pomysłem. Jednak w październiku były minister edukacji dowiedział się, że prezes Kaczyński myśli o nim jako kandydacie na następcę Andrzeja Dudy. 47-latek stwierdził, że taka szansa zdarza się raz w życiu, jednocześnie sugerując, że przyjąłby ofertę.
Przemysław Czarnek twierdzi, że nie chciał zostać następcą Andrzeja Dudy
Przemysław Czarnek w poniedziałkowym wydaniu programu "Graffiti" w Polsat News stwierdził, że tak naprawdę nigdy nie chciał zostać prezydentem kraju. Jednak taką postawę przyjął dopiero teraz, kiedy Jarosław Kaczyński ogłosił, że to Karol Nawrocki został wybrańcem.
Wcześniej milczał, jak grób. Z kolei w wieczornym poniedziałkowym wydaniu programu Polsatu News 47-latek przyznał też, że w październiku szef jego partii poważnie zastanawiał się, czy nie postawić na jego kandydaturę. Jak sam powiedział, "taki pociąg przyjeżdża tylko raz", wyraźnie sugerując, że przyjąłby propozycję, pomimo wcześniejszych oporów. Jak powiedział w programie "Graffiti" Polsatu News:
Ja nie chciałem być kandydatem na prezydenta, natomiast kiedy na początku października powiedziano mi, konkretnie pan prezes, że jednak trzeba mnie wziąć pod uwagę, bo mam duże szanse, to taki pociąg przyjeżdża tylko raz.
Mimo to każdy z nas wie, jak sprawa się zakończyła. Kandydatura Przemysława Czarnka odszedła w zapomnienie i pozostało mu jedynie wspierać Nawrockiego, jako tego niezależnego, choć wybranego przez PiS. Z tej sytuacji najbardziej może cieszyć się rodzina byłego ministra edukacji.

Rodzina Przemysława Czarnka nie chciała, aby ten został kandydatem na prezydenta Polski
Okazuje się, że intratna propozycja kandydowania w wyborach nie przypadła do gustu rodzinie polityka. Być może chodziło o kampanię prezydencką, która według dzbana roku 2024 będzie bardzo mocna, a momentami wręcz brutalna. Jak można było usłyszeć w programie "Graffiti":
Na pewno będzie to bardzo mocna kampania wyborcza, być może nawet brutalna
To z kolei mogłoby się odbić na bliskich Czarnka, ponieważ nie tylko kontrkandydaci, media, ale też i opinia publiczna mogłaby nie respektować ich prawa do prywatności i prześwietlać członków jego rodziny, często szukając niewygodnych faktów, które można by było wykorzystać przeciwko niemu.