Julian Kornhauser doczekał się dwójki dzieci: córki i syna. Dziś jego pierwsza pociecha jest pierwszą damą RP. Okazuje się, że zawsze była jego oczkiem w głowie. Nawet kiedyś napisał dla niej wiersz.
Ojciec Agaty Dudy
Julian Kornhauser to człowiek świetnie wykształcony. Studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim m.in. kroatystykę. Co ciekawe, jako poeta realizował się przez wiele lat i był docenianym przedstawicielem poetyckiej Noweli Fali z lat siedemdziesiątych. Ponadto pracował również jako profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Agata Kornhauser-Duda dorastała zatem w towarzystwie znanych osób, poetów, którzy przewijali się przez jej rodzinny dom. Co ciekawe, jej brat, Jakub Kornhauser poszedł w ślady znanego ojca i dziś jest poetą, tłumaczem, a także nauczycielem akademickim.
Kiedy obecna pierwsza dama RP była małym dzieckiem, w jej domu nierzadko pojawiała się milicja, o czym pisała Anna Nowak w książce "Agata Kornhauser-Duda - Pierwsza Dama Rzeczypospolitej". W dziecięcym serduszku odbiła się sytuacja, w której w 1981 roku jej ojciec został internowany. Dziewczynka miała wtedy zaledwie 9 lat i dobrze pamięta, jak cała rodzina siedziała przy wigilijnym stole, brakowało tylko jego ojca. Na stole stało jego zdjęcie, a wszyscy płakali.

To ojciec prowadził ją do ołtarza
Julian Kornhauser zawsze odgrywał bardzo ważną rolę w życiu Dudy. Rodzina chwaliła również jej narzeczonego i cieszyli się, kiedy w 1994 roku poślubiła Andrzeja Dudę. Nic w tym dziwnego,w końcu był prawnikiem i pochodził z profesorskiej rodziny. Ponoć był to człowiek otwarty i uprzejmy. Niestety, po latach, kiedy w grę weszły również poglądy polityczne, rodzina Agaty Dudy zaczęła mieć nieco gorsze zdanie o zięciu i szwagrze. Nie krył się z tym Jakub Kornhauser, który w 2016 roku w wywiadzie dla Dużego Formatu mówił o tym, że zawsze uważał go za racjonalnego i samodzielnie myślącego człowieka.

Trzeba jednak podkreślić, że dla Juliana Kornhausera ślub Agaty Dudy, jego jedynej córeczki, był ogromnym przeżyciem. Nic w tym dziwnego, ponieważ bardzo kochał swoją córeczkę i prowadził ją do ołtarza. Później związał się też ze swoją wnuczką, Kingą. Dziś więzi rodzinne nie są już tak silne. Warto jednak podkreślić, że kiedyś je celebrowali. W soboty młode małżeństwo jadało obiady u rodziców małżonki, z kolei w niedzielę u rodziców męża.