Andrzej Duda szykował się na naradę w Berlinie dotyczącej wojny w Ukrainie. Polski prezydent był pewien propozycji udziału i bardzo chciał lecieć do Niemiec. Jednak nie dostał on zaproszenia, przez co Polska w ogóle nie wzięła udziału w międzynarodowym spotkaniu. To policzek dla naszego kraju i polityków, niezależnie od danej partii politycznej. Nasi przedstawiciele nie kryją rozgoryczenia i nazywają pominięcie Polski błędem.
Andrzeja nie zaprosili do Berlina na rozmowy
W ostatni piątek, w Berlinie, zorganizowano spotkanie najważniejszych państw świata, których przedstawiciele zgromadzili się, aby dyskutować o wojnie w Ukrainie. Przywódcy państw i ich najważniejsi politycy mieli znaleźć wspólne rozwiązanie, jak zakończyć wojnę między Rosją a Ukrainą.
Wśród zaproszonych znaleźli się najważniejsi przedstawiciele państw, w tym Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, a także USA, skąd przyleciał Joe Biden, czyli prezydent Stanów Zjednoczonych. Zabrakło jednak polskiego przedstawiciela, czyli Andrzeja Dudy, który także miał lecieć do stolicy Niemiec. Miał, bo go nikt nie zaprosił.
Polska jest jednym z krajów, które w znacznym stopniu wspierają walczącą Ukrainę. Polityka Polski i Ukrainy jest ściśle powiązana, co znajduje odzwierciedlenie w częstych wypowiedziach prezydenta i innych ważnych przedstawicieli sceny politycznej.
Właśnie dlatego wielu polskich polityków było wręcz pewnych zaproszenia, które ostatecznie nie dotarło. Tak więc spotkanie odbyło się bez naszego prezydenta. To policzek dla polskich przedstawicieli, niezależnie od ugrupowania i partii. Wielu nie może się z tym pogodzić.
x.com/SzkKontaktowe
Politycy rozgoryczeni brakiem zaproszenia na spotkanie
Brak uczestnictwa Polski w naradzie w pewnym sensie pokazuje, jaką mamy pozycję w Unii Europejskiej, a także jakie są nasze relacje międzynarodowe. Mimo że to pierwsze poprawiło się po październikowych wyborach, to nawet Donald Tusk nie mógł nic zdziałać, mimo że w Niemczech jest bardzo szanowany.
Głos w tej sprawie zabrał rzecznik MSZ, Paweł Wroński, który na łamach portalu Interia.pl, wyjawił, że prezydent Andrzej Duda bardzo zabiegał o to, aby znaleźć się na tym zgromadzeniu. Poza tym sądzi, że nasz przedstawiciel powinien tam się znaleźć chociażby, dlatego że to przez nasz kraj przebiega ok. 90% dostaw pomocy do Ukrainy:
My uważamy, że podczas takiego spotkania Polska powinna się znaleźć, zważywszy na to, że jest jednym z państw najbardziej zaangażowanych w pomoc Ukrainie na wielu płaszczyznach. Dodatkowo olbrzymia większość, bo ok. 90 proc. pomocy dla Ukrainy przechodzi przez terytorium Polski. Więc obecność Polski na takim spotkaniu wydaje się oczywista choćby z przyczyn pragmatycznych
Co ciekawe, na spotkaniu nie było też samego prezydenta Ukrainy, Wołodymyra Zełenskiego, który również nie otrzymał zaproszenia. Do sprawy odniósł się także Adam Szłapka, który jest ministrem ds. europejskich. Polityk stwierdził, że brak udziału naszego przedstawiciela w naradzie był błędem organizatora:
Komentarze są dość powszechne, że tutaj organizatorzy, w tym przypadku kanclerz Scholz, popełnili po prostu błąd, bo nie było Polski, nie było nikogo z regionu.
Jednak sam Andrzej Duda może szybko zapomnieć o pominięciu go w naradzie w Berlinie. Niedawno wyleciał do Korei, aby tam odbyć wizytę dyplomatyczną.