Ich miłość była wielokrotnie wystawiana na próbę. Najpierw Lech Kaczyński został internowany, a jego żona, zmagając się z niedostatkiem, musiała samodzielnie zadbać o byt swój i córki. Później krytykowano zarówno Lecha, jak i Marię Kaczyńskich, gdy polityk został prezydentem. Pomimo wielu przeciwności losu, trudnych czasów, w których przyszło im żyć, i braku zrozumienia ze strony opinii publicznej, łączyło ich niezachwiane i silne uczucie miłości. Ta miłość dała im siłę do zmierzenia się z trudną rzeczywistością.
Maria i Lech Kaczyński pokochali się bez pamięci
Maria i Lech Kaczyńscy poznali się w 1976 roku w Sopocie, kiedy przyszły polityk zamieszkał u Marii, jeszcze wtedy Mackiewicz. Po latach prezydent wspominał w wywiadach, cytowany przez portal PolskieRadio24, że pierwsze, na co zwrócił uwagę u swojej przeszłej żony, to jej niebieskie oczy:
To była pierwsza rzecz, którą zobaczyłem: piękne oczy Maryli
Mimo że prezydentowa miała na imię Maria, jej ukochany mówił na nią Maryla, czasem zwracał się do niej pieszczotliwie "Maleństwo, mój Maluszku", nawiązując do niskiego wzrostu żony. Zwracał się do niej tak nawet publicznie, podczas oficjalnych spotkań politycznych, również międzynarodowych.

Zanim stali się szczęśliwym, zgranym małżeństwem, łączyła ich jedynie przyjaźń, która jednak szybko przerodziła się w głębokie, trwałe uczucie — co sama prezydentowa zdradziła w wywiadach, cytowana przez PolskieRadio24:
U nas przyjaźń bardzo szybko zamieniła się w kochanie. Czułam, że bezgranicznie mogę Leszkowi ufać
Po latach Jarosław Kaczyński, brat bliźniak zmarłego prezydenta, wyraził się o swojej bratowej w samych superlatywach o swojej bratowej w filmie biograficznym o małżonce prezydenta pt."Dama":
Marylka była dla Leszka — chociaż nie miała wcale łatwego charakteru — darem bożym. Leszek był takim typem człowieka o ogromnych zaletach, który zupełnie nie potrafił o siebie dbać
Po dwóch latach znajomości, w 1978 roku, zakochani wzięli ślub, a dwa lata później na świat przyszła ich jedyna córka, Marta Kaczyńska. Dziewczynka była oczkiem w głowie przede wszystkim samego Lecha Kaczyńskiego, który był szczęśliwym i spełnionym ojcem. W listach do żony, cytowany przez Polskie Radio 24, pisał:
Najukochańszy i najdzielniejszy z Babusów. Przede wszystkim nie wiesz, jak się cieszę z Córeczki i bardzo, bardzo Ci za nią dziękuję
Aby zająć się rodziną i małym dzieckiem, Maria Kaczyńska zrezygnowała z pracy. Dorabiała dając korepetycje z angielskiego i francuskiego, a także wspierała męża w działaniach politycznych. Rodzinna sielanka nie trwała jednak długo.

Lech Kaczyński został internowany
Przyszły wtedy prezydent zaangażował się w politykę krajową i działania antykomunistyczne. Kiedy nastąpił stan wojenny w Polsce, on sam został internowany i rozdzielony z rodziną na prawie rok. W tym czasie sytuacja materialna Kaczyńskich bardzo się pogorszyła, a Maria Kaczyńska musiała sobie poradzić sama. Nie tylko z opieką nad maleńką córeczką, ale też z samodzielnym zapewnieniem bytu rodzinie. Jak wspominała w wywiadach:
W nocy z 12 na 13 zabrali męża z domu. Najpierw myślałam, że na chwilę, a okazało się, że trwała ona prawie rok. Zima była wówczas bardzo mroźna, zasypało całą Polskę. Nie myślałam wtedy o świętach, tylko szukałam męża. (...) Pierwsze tygodnie przepłakałam, ale potem wzięłam się w garść. To był najtrudniejszy okres w moim życiu.
Jarosław Kaczyński w filmie "Dama" wspominał, że brat i bratowa musieli z dzieckiem przenieść się do kawalerki i żyć z jednej marnej pensji. Pomagała im wtedy ich mama, która piekła dla nich kurczaki:
Leszek został wypuszczony w październiku i przenieśli się do maleńkiego, 30-parometrowego wynajmowanego mieszkanka, ale u nich zrobiło się strasznie biednie. Były takie momenty, że trzeba było żyć za pensję adiunkta, razem z wynajęciem mieszkania. Mama piekła kurczaki, a ja to brałem do walizki i przywoziłem im. Leszek zawsze wtedy mówił: pamiętaj, że Marylka dzieli kurczaka na 32 części. Zawsze sobie dawała radę i nigdy się nie skarżyła
Po 1989 roku ich sytuacja materialna i społeczna znacznie się poprawiła. Lech Kaczyński został senatorem, a następnie wiceszefem Komisji Krajowej "Solidarności". Później stał się naczelnym NIK-u, prezydentem stolicy i wreszcie przywódcą Polski, wygrywając wybory z Donaldem Tuskiem w 2005 roku. Dużą zasługę miała w tym jego żona.

To ona wymyśliła, że pokażą swoją prywatność i rodzinę na bilbordach wyborczych, dzięki czemu ocieplą wizerunek. Mimo że nie lubiła dzielić się swoim życiem z obcymi, dla dobra męża, schowała swoje uprzedzenia do kieszeni:
I choć nie znosiłam ujawniania prywatności, to postanowiłam te uprzedzenia schować do kieszeni. Jak się okazało, miałam rację
Wyznała po latach w rozmowie z mediami, a cytowana przez Polskie Radio 24. Z kolei w rozmowie z dziennikarzem Gazety Lubuskiej stwierdziła, że dobre małżeństwo jest jak dwie połówki jabłka, które pasują do siebie, ale nie muszą być identyczne:
Dobrane małżeństwo jest jak jabłko, które składa się z dwóch połówek. Jedna powinna pasować do drugiej, co nie znaczy, że muszą być identyczne. My z mężem jesteśmy takim właśnie jabłkiem
Mimo że funkcja Pierwszej Damy wywoływała stres w Marii Kaczyńskiej, ta postanowiła w tym wszystkim pozostać sobą. Dlatego też nie tylko okazywała mężowi publiczne uczucia, ale przede wszystkim dbała o niego i rodzinę.
Sama prezydentowa była wielokrotnie krytykowana za brak obycia i stwierdzono, że nie nadaje się na żonę Prezydenta Polski. Mimo to ona podchodziła do tych ocen z dystansem. Pozostała otwarta, radosna i ciekawa świata.
W jednym z ostatnich wywiadów Maria Kaczyńska przyznała, że nie sądziła, że jej mąż kiedykolwiek będzie miał tak wysoką pozycję społeczną. Dodała też, że jest z niego dumna:
Wychodziłam za bardzo dobrego człowieka, uczciwego, sympatycznego i miłego, ale nigdy nie myślałam, że wychodzę za kogoś, kto będzie miał taką pozycję. Tutaj byłabym nieuczciwa, gdybym mówiła, że nie jestem dumna z niego. Dumna jestem.
Para prezydencka zginęła w katastrofie lotniczej w kwietniu 2010 roku.