Adam Glapiński ma powody do radości. Prezes Narodowego Banku Polskiego otrzymał bowiem sowitą premię. Na jego konto wpłynie dodatkowe 190 tysięcy złotych rocznie. Nie wszyscy jednak cieszą się z podwyżki Glapińskiego.
Adam Glapiński otrzymał sowitą premię
Inflacja żyje własnym życiem, społeczeństwo narzeka na drożyznę, a kredytobiorcy szukają duchowego spokoju, medytując nad rosnącymi ratami. Mimo to dla prezesa Narodowego Banku Polskiego, Adama Glapińskiego, nastały złote czasy.
Zgodnie z uchwałą przyjętą przez zarząd NBP premia Glapińskiego wzrośnie o "skromne" 30%, co przełoży się na dość sympatyczny bonus w wysokości ponad 190 tysięcy złotych rocznie. Jak donosi portal Money.pl, roczne wynagrodzenie Adama Glapińskiego wzrośnie w efekcie do 652,7 tysięcy złotych:
Miesięczne wynagrodzenie prezesa NBP składa się z dwóch podstawowych składników. Pierwszy to pensja, która obejmuje wynagrodzenie zasadnicze, dodatek funkcyjny i dodatek za wysługę lat. Drugi to comiesięczna premia, która jest równa wysokości pensji. Nowa uchwała podwyższa premię dla prezesa NBP ze 100 proc. do 130 proc.

Nie wszyscy cieszą się z podwyżki Glapińskiego
"Onet" zauważył, że wypłata Glapińskiego urosła jak na drożdżach w ciszy, jak makiem zasiał:
Prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński po cichu podniósł sobie wypłatę, drastycznie podnosząc premię — o 30 proc.
Jednak nie wszyscy są zadowoleni z podwyżki Adama Glapińskiego. Dariusz Rosati, były europoseł KO, skomentował to na łamach "Faktu", nie gryząc się w język:
Szczerze powiem, że Glapiński nie zna już granic obciachu i bezczelności. Nie mam nic przeciwko temu, żeby za dobrą robotę dobrze płacić, ale w przypadku pana Glapińskiego jest wyłącznie pasmo błędów, zaniechań i porażek.