Ewa Zajączkowska-Hernik robi, co w jej mocy, by zyskać tytuł królowej skandali Parlamentu Europejskiego. Posłanka Konfederacji znów zaliczyła wpadkę w Brukseli. Krytycy uważają, że swoją obecnością marnotrawi publiczne pieniądze.
Ewa Zajączkowska-Hernik zaliczyła wpadkę w Brukseli
Ewa Zajączkowska-Hernik po raz kolejny udowodniła, że jeśli chodzi o robienie zamieszania w Brukseli, zdecydowanie nie ma sobie równych. Najpierw rozgoryczonej Ewie ulało się w Strasburgu, a jej wystąpienie wygwizdano i nazwano skandalem. W sieci aż huczało na temat jej przemowy, którą zaadresowała do Ursuli von der Leyen.
Ewa Zajączkowska-Hernik nie poddaje się i nie odpuszcza, co ogłosiła w swoim poście w serwisie X, gdzie sama pochwaliła się swoją wpadką. Ewa Zajączkowska-Hernik zasypała bowiem Europejską Prokurator Generalną szeregiem pytań.
Podobno kto pyta, nie błądzi. Jednak problem w tym, że pytania były zadane niewłaściwej osobie. Ewa Zajączkowska-Hernik dopytywała bowiem o przestępczość zorganizowaną i kontrolę demokratyczną obywateli, czym zajmuje się nie Europejska Prokuratura Generalna, a Europol.

Ewa Zajączkowska-Hernik w ogniu krytyki
Internauci nie szczędzili jej krytyki. Pod postem Ewy Zajączkowskiej-Hernik na serwisie X pojawiło się mnóstwo nieprzychylnych komentarzy:
Tak samo merytorycznie mogłaś się jej zapytać o rozmiar butów, które nosi. Jeśli nie masz pojęcia o tym, co robisz, to może lepiej wróć do domu.
Ktoś inny dodał:
Zadawanie pytań w taki sposób to marnowanie pieniędzy publicznych.
Jeden z internautów podsumował:
Konfederaci wysłali do Brukseli karierowiczkę, która nie ma podstawowego pojęcia o UE. Dosłownie EPO cię wypunktowała, że nie masz pojęcia czym jest EPPO, czym się zajmuje EPPO i czym się zajmuje Frontex XD. EPPO zajmuje się przestępstwami finansowymi i ściganiem oszustów, a nie kwestiami transgranicznymi i handlem ludźmi, bo tym zajmuje się Europol.