W środę na jaw wyszło, że Bartłomiej Ciążyński z Lewicy pojechał na rodzinne wakacje służbową limuzyną i w dodatku zatankował za publiczne pieniądze. Donald Tusk zareagował od razu i zwolnił swojego kolegę.
Bartłomiej Ciążyński z Lewicy pojechał na wakacje służbową limuzyną i tankował za publiczne pieniądze
Bartłomiej Ciążyński z Lewicy bardzo krótko cieszył się polityczną karierą. Popełnił poważny błąd i od razu za niego odpowiedział.
Bartłomiej Ciążyński był wiceministrem sprawiedliwości w obecnym rządzie Donalda Tuska. Na tym stanowisku zastąpił Krzysztofa Śmiszka, który dostał pracę w Europarlamencie.
W środę o Bartłomieju Ciążyńskim zrobiło się głośno, bo portal Wp.pl odkrył, że polityk pojechał na wakacje z rodziną do Słowenii służbową limuzyną i w dodatku zatankował za publiczne pieniądze. Artykuł napisali dziennikarze Paweł Figurski i Patryk Słowik i nosił on tytuł:
Paliwo do pełna, czyli jak wiceminister sprawiedliwości zatankował na nasz koszt podczas wakacji.

Polityk w lipcu pracował jeszcze w Polskim Ośrodku Rozwoju Technologii i służbowa limuzyna przysługiwała mu właśnie na tym stanowisku.
Gdyby tego było mało, gdy dziennikarze skontaktowali się z politykiem Lewicy i zapytali go o tę sprawę, on mijał się z prawdą i twierdził, że mógł korzystać z limuzyny służbowej w celach prywatnych.
Miałem auto służbowe jako pracownik PORT-u Łukasiewicz, które jest do użytku nie tylko w dojeździe do pracy i z powrotem i z niego skorzystałem. Natomiast zatankowałem je, wyjeżdżając na urlop, oczywiście własnymi środkami
- twierdził początkowo w Wp.pl.
Później polityk stwierdził, że płacił za paliwo z własnych pieniędzy. Zmienił jednak zdanie dopiero wtedy, gdy zdał sobie sprawę z tego, że dziennikarze wiedzą, że kłamie.
Donald Tusk zareagował od razu — Bartłomiej Ciążyński stracił pracę
Donald Tusk zareagował błyskawicznie i Bartłomiej Ciążyński jeszcze tego samego dnia stracił posadę. Polityk musiał podać się do dymisji.

Premier RP w środę poinformował na X, że jego dymisja została przyjęta.
x.com/donaldtusk
Donald Tusk nie zamierzał stosować taryfy ulgowej dla swojego kolegi z koalicji.
Błędy się zdarzają, ale trzeba za nie płacić. Dotyczy to w szczególności ludzi władzy. Dymisja przyjęta
- napisał na swoim profilu na Facebooku.
facebook.com/donaldtusk
Na tym się jednak nie skończyło, bo teraz skompromitowanym politykiem Lewicy zajmie się prokuratura, która wszczęła postępowanie sprawdzające.
Bartłomiej Ciążyński zwolniony — memy
Błyskawiczna reakcja Donalda Tuska w sprawie zwolnienia Bartłomieja Ciążyńskiego spotkała się pozytywnym przyjęciem. Fani chwalili szybką i zdecydowaną decyzję premiera RP.
Gdyby pisowcy stosowali tę zasadę, to wszyscy podaliby się do dymisji pierwszego dnia sprawowania tego swojego nierządu. No ale tam nie ma zasad. Jest bezprawie i brak sprawiedliwości.
To są standardy normalnej władzy
Super. Tak trzymać, Panie premierze
- pisali na Facebooku.
Na temat tego błyskawicznego zwolnienia powstały też memy. Fani żartowali, że gdyby Jarosław Kaczyński dymisjonował swoich kolegów za każde nadużycie władzy, w jego partii już nikogo by nie było.