Pierwsze damy są często inspiracją dla kobiet, a niektóre są nawet podziwiane na całym świecie. Ocenia się ich styl, a także działalność charytatywną. Okazuje się, że niektóre z nich są też specjalistkami od wydawania kasy. Brigitte Macrone, Hillary Clinton, Jackie Kennedy. To właśnie one zasłynęły z rozrzutności.
Brigitte Macron nie oszczędza
Brigitte Macron uwielbia przepych i kosztowne ubrania od znanych projektantów. Chętnie organizuje też wystawne przyjęcia. Kiedy Emmanuel Macron pełnił funkcję ministra gospodarki, już wtedy jego żona sporo wydawała. Mogliśmy o tym przeczytać w książce "Państwo Macron":
W ciągu ośmiu miesięcy pełnienia funkcji ministra lokator Bercy siedziba przedstawicieli rządu prezydenta miał wydać 80% sumy przyznanej na reprezentację, czyli 120 tys. euro ze 180 tysięcy przysługujących rocznie.

Jackie Kennedy uwielbiała huczne przyjęcia
Jackie Kennedy wyznaczała modowe trendy i była uwielbiana przez Amerykanów. Okazuje się, że także sporo wydawała na ubrania, ale nie tylko. Zrobiła remont w Białym Domu, a także urządziła go antykami. Mało tego, słynęła z wyprawiania hucznych przyjęć, na których pojawiała się prawdziwa śmietanka, nawet Ernest Hemingway.

Hillary Clinton odeszła z Białego Domu z długami
Hillary Clinton zwierzyła się w wywiadzie na antenie telewizji ABC, że po drugiej kadencji męża odeszli z Białego Domu z długami. Nie oszczędzali oni pieniędzy, a wokół szemranych interesów Billa Clintona było głośno od lat. Co ciekawe, po ich odejściu szacuje się, że zarobili nawet 240 milionów dolarów. Oczywiście to w głównej mierze zasługa znanego nazwiska Clintona.