Władysław Kosiniak-Kamysz palnął kilka słów, z którymi teraz wielu ma problem. Na konwencji stwierdził, że złoży ustawę do sejmu o nauczaniu patriotycznym dzieci w szkołach. Jednak nikt nie wie, o co mu dokładnie chodzi, co ma ta ustawa zawierać i jaki polityk ma plan. Jego działania wprost skrytykowała polityczka Koalicji Obywatelskiej, Dorota Łoboda.
Władziu upodabnia się do Jarka Kaczyńskiego. Chce uczyć dzieci patriotyzmu
Władysław Kosiniak-Kamysz i jego partia PSL ma coraz to większe kłopoty wizerunkowe. Polityk najpierw zagłosował ze swym klubem przeciw wprowadzeniu dostępu do pełnego prawa decydowania o sobie przez kobiety, czym sprawił, że wylała się na niego fala krytyki i niepochlebnych słów. Zarzucono zarówno jemu, jak i jego partii, że stał się taki sam, jak Prawo i Sprawiedliwość, a także Jarosław Kaczyński, który stoi na jego czele.
Teraz pojawiła się kolejna sprawa, tym razem z edukacją. Władysław Kosiniak-Kamysz ogłosił na sobotniej konwencji, że złoży projekt ustawy w sejmie dotyczący wychowania patriotycznego w szkołach. Jak można było usłyszeć na spotkaniu jego partii:
Szkoła ma nie tylko uczyć, ale też wychowywać wspólnie z rodzicami i wspólnotą samorządową. Dlatego w najbliższych dniach zaprezentujemy ustawę o wychowaniu patriotycznym
Brzmi to trochę, jak działania PiS-u jeszcze kilka lat temu, kiedy to Jarosław Kaczyński miał podobny pomysł. Wtedy wyszło słabo, a Kosiniak-Kamysz najwyraźniej dąży do tego samego. Nie tylko, dlatego że jego działania nie są zbytnio przemyślane, ale też, dlatego że z nikim tego nie skonsultował.
Jedynym konkretem jego przemówienia jest to, że dzieci mieszkające w miastach, miałyby jeździć na zieloną szkołę do gospodarstw agroturystycznych, aby miejskie dzieci dowiedziały się więcej o polskiej wsi i rolnictwie:
Żeby zobaczyły, jak polska wieś wygląda, jaka jest nasza tradycja, z czego żyjemy, z czego bierze się żywność. To są podstawowe prawdy, to powinno być w każdej szkole
Oprócz tego zapowiedział, że chce, aby polska szkoła nie zmieniała się wraz ze zmianą władzy w kraju, a lista lektur była taka sama na wiele lat. Jednak co jeszcze chce wprowadzić polityk — tego nie wie nikt. Może nawet on sam tego nie wie.

Dorota Łoboda grzmi na Kosiniaka-Kamysza
Polityczka Koalicji Obywatelskiej, Dorota Łoboda, od lat jest zaangażowana w polski system edukacji. Wprost przyznała, że pomysł przywódcy PSL-u jest kompletnie nietrafiony. Jak powiedziała w rozmowie z portalem naTemat.pl:
Zrobili to za szybko, bez porozumienia, bez konsultacji ze środowiskami eksperckimi. Trudno jest nawet odnosić się do czegoś, czego nie znamy szczegółów. Wydaje się, że jest to bardziej polityczny ruch, a nie przemyślany i konsultowany z ekspertami
Wyjaśniła też dlaczego jest to złe:
Najgorzej jak politycy na szybko proponują jakąś zmianę w edukacji, nieskonsultowaną z nikim. Wychowanie patriotyczne jest w kierunkach polityki oświatowej ministerstwa edukacji. Można o tym dokładnie przeczytać na stronie MEN. To nie jest tak, że ministerstwo w jakkolwiek sposób zaniedbało ten temat.
Jak sama mówi, o całej sprawie dowiedziała się dopiero z wystąpienia Władysława Kosiniaka-Kamysza:
Dowiedziałam się o tym z wystąpienia Władysława Kosiniaka-Kamysza. Pierwszy raz wtedy o tym usłyszałam. Wszyscy są bardzo zdziwieni, bo nikt o tym wcześniej nie słyszał. Nikt tak naprawdę nie wie, o co chodzi. O czym ma być ta ustawa, czego ma dotyczyć, na jakie potrzeby ma odpowiadać.