Joe oświadczał się Jill aż pięć razy. Historia ich miłości jest wzruszająca

Joe oświadczał się Jill aż pięć razy. Historia ich miłości jest wzruszająca

Joe oświadczał się Jill aż pięć razy. Historia ich miłości jest wzruszająca

MANDEL NGAN/AFP/East News

Joe Biden piastuje stanowisko prezydenta Stanów Zjednoczonych już od czterech lat. Wiadomo jednak, że rezygnuje ze startu w kolejnych wyborach. Od kilkudziesięciu lat wiernie towarzyszy mu żona, Jill Biden. Okazuje się, że Joe musiał wytrwale zabiegać o jej względy. Oświadczał się jej aż pięć razy. 

Reklama

Życie nie rozpieszczało Joe Bidena

Joe Biden ma 81 lat i choć stara się dawać z siebie wszystko na stanowisku prezydenta Stanów Zjednoczonych, przyznaje, że wiek i słabnąca forma robią swoje. To dlatego zdecydował on, że nie będzie startował w nadchodzących wyborach.

Przypomnijmy, że to doświadczony polityk, którego los bardzo doświadczył. Jego pierwszą żoną była Neilii, miłość ze szkolnej ławy. Doczekali się oni trójki dzieci: dwóch synów oraz córki. Kiedy Joe Biden piął się po szczeblach kariery i ledwo co został wybrany na senatora, jego życie prywatne legło w gruzach. Żona jechała z dziećmi na gwiazdkowe zakupy, gdzie w boku ich samochodu uderzyła ciężarówka. W wyniku wypadku zmarła Neilii oraz ich córka.

Reklama

Joe Biden i Jill Biden na balkonie Photo by Mandel NGAN / AFP / East News

Oświadczał się Jill aż pięć razy

Nie było też pewne, czy wypadek przeżyją jego synowie. Na szczęście wielomiesięczna walka lekarzy o ich zdrowie przyniosła zamierzony skutek. Od tego momentu Joe był głównie dla nich. Później poznał Jill Jacobs (Biden), która zawróciła mu w głowie. Początkowo studentka pedagogiki stawiała raczej na przyjaźń, a nie na głębszą relację. Co ciekawe, obecny prezydent USA oświadczał się swojej wybrance aż pięć razy, zanim przyjęła jego propozycję. Była oczarowana mężczyzną i chciała się z nim związać, jednak obawiała się zobowiązań wobec jego synów. Ostatecznie para wzięła ślub w 1977 roku i doczekali się oni wspólnej córki Ashley.

Reklama

Źródło: ROBERTO SCHMIDT/AFP/East News
Reklama
Reklama