Szymon Hołownia nie będzie zadowolony. Marszałek Sejmu został przyłapany na tym, jak jego limuzyna pędziła po drodze ekspresowej. Szybko wyszło na jaw, że Hołownia śpieszył się na spotkanie z sympatykami, a jego limuzyna pokonała 3,5-godzinną trasę w 2,5 godziny. Musiało więc dojść do znaczącego przekroczenia prędkości. Dyrektor Biura Obsługi Medialnej Kancelarii Sejmu ujawnił, że "była to podróż służbowa, która odbyła się w szczególnych warunkach".
Szymon Hołownia pędził limuzyną
Szymon Hołownia miał wtorek 27 lutego bardzo pracowity czas. Marszałek Sejmu najpierw odbył burzliwe spotkanie z rolnikami, które w znaczący sposób się przedłużyło. Szymek Hołownia gigachad spotkał się z rolnikami. Znane są zaskakujące ustalenia.
Spotkanie niestety się przedłużyło, a Szymek Hołownia miał już zaplanowane następne spotkanie w Krakowie, gdzie popiera Rafała Komarewicza kandydata Trzeciej Drogi na prezydenta. Pomimo znacząco ograniczonego czasu Hołownia dotarł na czas na spotkanie, w czasie którego bez dwóch zdań nie zabrakło emocji. Doszło do bardzo zaskakującej sytuacji. Awantura na spotykaniu z Szymonem Hołownią. Padło pytanie o aborcję i się zaczęło.
Okazuje się jednak, że podróż polityka ma drugie dno. Interia podaje, że Szymon Hołownia wyjechał z Warszawy około godziny 15:30, a na spotkania w Krakowie dotarł o godzinie 17:58. To oznacza, że cała droga została przebyta w mniej więcej dwie i pół godziny. Warto zauważyć, że z opisu w nawigacji wynika, że przeciętny kierowca taką trasę pokonał w 3,5 godziny. Jak to możliwe, że Szymon Hołownia pokonał trasę w takim tempie? Było to możliwe dzięki asyście Służby Ochrony Państwa (SOP).
Limuzyna, którą przyjechał marszałek, poruszała się w kolumnie z policyjną obstawą. Pojazdy, przynajmniej na części trasy, używały sygnałów świetlnych i dźwiękowych (widać to na nagraniu poniżej - red.). Podjechały od tyłu budynku.

Czy marszałek Sejmu miał do tego prawo?
Warto zauważyć, że używanie limuzyny SOP jest uzasadnione w sytuacji wykonywania obowiązków służbowych, a Szymon Hołownia jechał na spotkanie, które miało charakter partyjny i nie miało związku z pełnioną przez niego funkcją marszałka Sejmu.
Portal Interia zwrócił się z pytaniem do Kancelarii Sejmu z pytaniem o to, dlaczego polityk zdecydował się skorzystać ze służbowej limuzyny SOP. Na wystosowane pytanie odpowiedziała Katarzyna Karpa-Świderek, dyrektorka Biura Obsługi Medialnej Kancelarii Sejmu.
Podróż służbowa do Krakowa, mająca miejsce wczoraj, 27 lutego br., odbyła się w warunkach szczególnych z uwagi na niezależne od Marszałka Sejmu opóźnienie w realizacji wcześniejszych punktów z kalendarza. Przypominamy, że tego dnia Marszałek Sejmu miał w godzinach popołudniowych spotkanie z przedstawicielami szerokiej grupy organizacji rolniczych. Z powodów niezależnych od marszałka Hołowni spotkanie rozpoczęło się później, niż było zaplanowane. W efekcie czas zaplanowany na podróż do Krakowa uległ skróceniu z przyczyn obiektywnych, niezależnych od Marszałka Sejmu i SOP.