Podczas gdy Polska biła kolejne rekordy ofiarności, a licznik fundacji pokazał oszałamiające 183 miliony złotych, w Pałacu Prezydenckim panowała lodowata obojętność. Karol Nawrocki zerwał z tradycją swoich poprzedników i ostentacyjnie odwrócił się od Orkiestry zbierającej środki na diagnostykę chorób przewodu pokarmowego u dzieci. Jerzy Owsiak nie kazał długo czekać na reakcję. Jego słowa u Moniki Olejnik nie pozostawiają złudzeń.
Owsiak nie gryzł się w język po decyzji Nawrockiego o braku wsparcia WOŚP
34. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy przeszedł do historii jako dzień, w którym Polacy znów pokazali wielkie serca, ale także jako moment bezprecedensowego zerwania tradycji. Prezydent Karol Nawrocki oraz jego małżonka Marta Nawrocka nie włączyli się w zbiórkę, robiąc coś, na co przez dwie kadencje nie zdecydował się nawet wywodzący się z tego samego obozu politycznego Andrzej Duda.
Poprzedni prezydenci, w tym Lech Kaczyński, potrafili schować urazy do kieszeni w dniu finału. Obecna głowa państwa wybrała inną drogę, co zostało oficjalnie wytłumaczone zbyt mocnym upolitycznieniem WOŚP.
Atmosfera w studiu TVN24, gdzie Jerzy Owsiak był gościem programu „Kropka nad i”, była gęsta od emocji. W ogniu pytań Moniki Olejnik, lider Orkiestry odniósł się do zarzutów płynących z otoczenia prezydenta. Według niego argument o „upolitycznieniu” to najwygodniejszy wybieg dla tych, którzy po prostu nie mają ochoty pomagać.
Słowo "upolityczniona" możemy dokleić w każdym momencie, kiedy po prostu nie chcemy w tym brać udziału.

Mosty zostały spalone? Owsiak nie kazał długo czekać na reakcję
Najmocniejszy cios padł jednak chwilę później. Jerzy Owsiak dał do zrozumienia, że relacje z obecną głową państwa praktycznie nie istnieją, a mosty zostały spalone. Słowo „niedotykalny” brzmiało w tym kontekście jak wyrok.
Nawet nie chcę tego komentować, to jest świat tak dla mnie niedotykalny teraz, że w ogóle nie zaprzątam sobie tym głowy.