Podczas gdy Kreml oskarża nas o wyimaginowaną nienawiść, polskie służby robią swoje, a eksperci wreszcie wystawiają rachunek za dekady agresji. Rosyjska dyplomacja wpadła w histerię, publikując komunikat, który brzmi jak ponury żart. W tle ostrzeżeń o „rusofobii” kryje się jednak strach przed odpowiedzialnością za niszczenie dziedzictwa kulturowego i zbrodnie przeszłości.
Rosyjska ambasada ostrzega przed Polską. "Podróż tylko w razie konieczności"
Dyplomatyczna wojna nerwów wchodzi na nowy poziom. Ambasada Rosji w Warszawie opublikowała na Telegramie kuriozalne ostrzeżenie, które ma zniechęcić Rosjan do wizyt nad Wisłą. W narracji Kremla Polska jawi się jako kraj skrajnie niebezpieczny, w którym rzekomo obserwuje się drastyczny "wzrost nastrojów rusofobicznych".
Według dyplomatów z Moskwy, wycieczka do naszego kraju to proszenie się o kłopoty. Placówka alarmuje, że wyjazdy te "wiążą się z ryzykiem", a strona polska ma rzekomo stosować "prześladowania rosyjskich obywateli".
Co więcej, Rosjanie są przekonywani, że polski wymiar sprawiedliwości działa w oparciu o "oskarżenia" stawiane "na całkowicie naciąganych pretekstach". W efekcie ambasada wydała dyrektywę, która brzmi niemal jak rozkaz wojenny:
W obecnej sytuacji Ambasada Rosji w Polsce zdecydowanie zaleca obywatelom Rosji powstrzymanie się od podróżowania do Polski, chyba że jest to absolutnie konieczne.
Powód mrozi krew w żyłach
Placówka zaleca, by obywatele powstrzymywali się od podróży do Polski, chyba że jest to absolutnie konieczne. Jak ambasada Rosji w Polsce uzasadnia swoje ostrzeżenie?
W Polsce obserwuje się wzrost nastrojów rusofobicznych, liczby przypadków prześladowań obywateli rosyjskich oraz oskarżeń pod ich adresem, opartych na zupełnie absurdalnych pretekstach.
- czytamy w ostrzeżeniu cytowanym przez Fakt.pl.
Czy bezpieczeństwo Rosjan w Polsce jest naprawdę zagrożone? Nic na to nie wskazuje. Polska pozostaje jednym z najbezpieczniejszych krajów regionu, a paniczna reakcja ambasady to zasłona dymna dla zupełnie innych wydarzeń.