Wołodymyr Zełenski chce referendum w sprawie ustępstw terytorialnych w planie pokojowym, pod warunkiem przerwania ognia

Wołodymyr Zełenski chce referendum w sprawie ustępstw terytorialnych w planie pokojowym, pod warunkiem przerwania ognia

Wołodymyr Zełenski chce referendum w sprawie ustępstw terytorialnych w planie pokojowym, pod warunkiem przerwania ognia

x.com/Polska_Zbrojna; Instagram.com/zelenskiy_official

To polityczny gambit stulecia i najtrudniejsza decyzja w życiu ukraińskiego lidera. Prezydent Wołodymyr Zełenski nie zamierza brać na siebie wyłącznej odpowiedzialności za granice państwa i otwarcie mówi o oddaniu głosu narodowi. Stawka jest gigantyczna, a oczy całego świata są teraz zwrócone na Florydę, gdzie może rozstrzygnąć się przyszłość Europy. Ale Kijów nie zamierza grać znaczonymi kartami – na stole leży ultimatum, które może wstrząsnąć Kremlem.

Reklama

Czy Ukraińcy przełkną gorzką pigułkę?

Plan pokojowy, za którym stoi ekipa Donalda Trumpa, to nie jest zwykła dyplomatyczna notatka. To polityczne trzęsienie ziemi, które zakłada "bolesne ustępstwa terytorialne". W kuluarach aż huczi od plotek, że Waszyngton naciska na szybkie rozwiązania, ale Wolodymyr Zełenski doskonale wie, czym pachnie samodzielna decyzja o oddaniu choćby skrawka ziemi.

Dlatego prezydent Ukrainy wykonuje manewr wyprzedzający. Chce zapytać suwerena – zwykłych Ukraińców – czy są gotowi na taki kompromis. Rozmowy z wysłannikami USA, takimi jak Steve Witkoff i Jared Kushner, pokazały jedno: plan pokojowy Trumpa jest realny, brutalny i wymaga odważnych ruchów. Zełenski nie zamierza chować głowy w piasek, ale nie podpisze niczego w ciemno.

Reklama

Wołodymyr Zełenski w oficjalnym stroju wojskowym Instagram.com/zelenskiy_official

Żelazny warunek dla Kremla. Żadnego teatrzyku pod lufami

Jeśli ktoś myśli, że urny wyborcze staną w miastach, na które spadają rosyjskie rakiety, to jest w głębokim błędzie. Zełenski stawia sprawę na ostrzu noża: to ma być prawdziwy test dla Kremla. Żadne referendum w Ukrainie nie ma prawa bytu bez ciszy na froncie. Prezydent żąda co najmniej 60-dniowego, pełnego zawieszenia broni.

Reklama

Bez tego "okna ciszy" nie ma mowy o demokracji. Zełenski uciął spekulacje jednym, dobitnym zdaniem:

Reklama

Lepiej nie organizować referendum, niż organizować takie, w którym ludzie nie mają możliwości przyjścia i oddania głosu.

To jasny sygnał dla Moskwy. Czy Władimir Putin jest w stanie powstrzymać swoją machinę wojenną na dwa miesiące? Jeśli Rosja nie spełni tego żelaznego warunku, cała koncepcja głosowania trafi do kosza, zanim jeszcze na dobre się zacznie.

Reklama

Źródło: x.com/SztabGenWP
Reklama
Reklama