Dyplomatyczny skandal. Partnerka ambasadora USA trzykrotnie odmówiła Dudom

Dyplomatyczny skandal. Partnerka ambasadora USA trzykrotnie odmówiła Dudom

Dyplomatyczny skandal. Partnerka ambasadora USA trzykrotnie odmówiła Dudom

instagram.com/o-leonowicz; instagram.com/andrzejduda

W świecie wielkiej dyplomacji gesty znaczą więcej niż słowa, a o niektórych skandalach dowiadujemy się dopiero po latach. Tak było w przypadku Olgi Leonowicz, partnerki byłego ambasadora USA w Polsce, Marka Brzezińskiego. Kobieta aż trzykrotnie, z zimną krwią, odmówiła spotkania z prezydentem Andrzejem Dudą i jego małżonką Agatą Kornhauser-Dudą. Teraz, w nowej książce "Partnerstwo", ujawniono, co stało za tą bezprecedensową decyzją. Powody są osobiste, ideologiczne i dla wielu – w pełni zrozumiałe.

Reklama

Trzy razy powiedziała "nie" Parze Prezydenckiej. Kulisy dyplomatycznego skandalu

Każdego roku Pałac Prezydencki gości Korpus Dyplomatyczny na uroczystym przyjęciu noworocznym. To jedno z najważniejszych wydarzeń w kalendarzu politycznym, symbolizujące dobre relacje i wzajemny szacunek. Okazuje się jednak, że podczas kadencji Andrzeja Dudy doszło do cichego, ale niezwykle wymownego zgrzytu. Olga Leonowicz, przedsiębiorczyni, aktywistka i partnerka życiowa ówczesnego ambasadora USA, Marka Brzezińskiego, aż trzy razy z rzędu zignorowała zaproszenie od Pary Prezydenckiej.

Podczas gdy najważniejsi dyplomaci z całego świata ściskali dłonie prezydenta i pierwszej damy, miejsce u boku ambasadora Stanów Zjednoczonych pozostawało puste. Mark Brzeziński w tych oficjalnych wydarzeniach uczestniczył samotnie. Jak przyznała po latach Leonowicz, jej nieobecność nie była przypadkiem. Jako partnerka ambasadora miała wybór i świadomie z niego skorzystała. To była jej osobista, oddolna decyzja, która stanowiła potężny sygnał wysłany w kierunku Pałacu.

Reklama

Olga Leonowicz, Mark Brzeziński i Barack Obama instagram.com/o-leonowicz

On walczył z Lex Tusk, ona bojkotowała Pałac. Dwa oblicza dyplomacji

Decyzja Olgi Leonowicz nie zapadła w próżni. Kadencja Marka Brzezińskiego przypadła na czas ogromnych napięć politycznych w Polsce i na świecie. Sam ambasador trafnie diagnozował zagrożenia dla wartości demokratycznych, które wykraczały daleko poza granice jednego kraju.

Reklama

Na całym świecie nacjonalizm i populizm rośnie w siłę. Ci, którzy oczekują utrzymania jakichś podstaw demokracji w zakresie zaangażowania obywatelskiego i społeczeństwa obywatelskiego, muszą mieć te siły na oku

Podczas gdy na zewnątrz grano oficjalne dyplomatyczne nuty, za kulisami toczyła się twarda gra o przyszłość demokracji w Polsce. Jednym z kluczowych momentów była sprawa kontrowersyjnej ustawy znanej jako Lex Tusk. Ambasada USA, pod kierownictwem Brzezińskiego, interweniowała z całą mocą, wysyłając jasny sygnał do rządu i prezydenta Dudy.

Reklama

Na przykład, kiedy ewoluowała ustawa lex Tusk. Ambasada USA bardzo wyraźnie dała do zrozumienia prezydentowi Dudzie i ówczesnemu rządowi, że nie zaakceptujemy żadnych manipulacji ani blokowania wolnych i uczciwych wyborów w Polsce

W ten sposób amerykańska dyplomacja działała na dwóch frontach. On, jako ambasador, prowadził zakulisowe, twarde rozmowy w obronie fundamentów demokracji. Ona, jego partnerka, stosowała dyplomację gestów – osobisty, ale głośny i czytelny bojkot, który miał wymiar symboliczny.

Reklama

Agata Duda w niebieskiej sukience AKPA

Reklama

"Milczenie Pierwszej Damy było nie do zaakceptowania". Leonowicz ujawnia powody

Właśnie w tej atmosferze narastających napięć i obaw o stan demokracji, osobista decyzja Olgi Leonowicz nabiera szczególnego znaczenia. Jej protest nie był wymierzony wyłącznie w personalia, ale w symbol, jakim stała się dla niej Para Prezydencka. W książce "Partnerstwo" w końcu przerywa milczenie, tłumacząc, że jej decyzja była kwestią sumienia.

W związku z tym, co (…) powiedziałam w książce o tym, że nie byłam gotowa spotkać się z prezydentem Dudą i jego małżonką i trzykrotnie odmawiałam uczestniczenia w wydarzeniu dla Korpusu Dyplomatycznego w przyjęciu noworocznym

Zapytana wprost, czy nie pozwalało jej na to sumienie, odpowiedziała bez wahania. Kluczową rolę odegrała postawa, a właściwie jej brak, ze strony Agaty Kornhauser-Dudy.

Tak, bo to już było tak daleko posunięte i tak dalekie od moich wartości. I też milczenie pierwszej damy było dla mnie absolutnie nie do zaakceptowania.

Dla Leonowicz, aktywistki zaangażowanej w sprawy społeczne, bierność pierwszej damy w obliczu kluczowych dla kobiet i demokracji wydarzeń w Polsce była granicą, której nie mogła przekroczyć. Jej potrójna odmowa spotkania z Dudą i jego żoną była więc cichym protestem i gestem solidarności.

Olga Leonowicz, Mark Brzeziński ćwiczą jogę instagram.com/o-leonowicz

Po latach przyznaje: "To był młodzieńczy błąd"

Historia ma jednak zaskakujący zwrot. Choć jej decyzje były stanowcze i podyktowane głębokimi przekonaniami, dziś Olga Leonowicz patrzy na swoje zachowanie z pewnym dystansem. Czas i doświadczenie zdobyte w świecie dyplomacji nauczyły ją, że unikanie dialogu, nawet z największymi oponentami, nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem.

Myślę, że jednak rozmawiać trzeba zawsze

Swoją dawną postawę nazywa wprost błędem, choć podyktowanym szlachetnymi intencjami.

To był młodzieńczy błąd

Co ważne, jej radykalne decyzje nigdy nie stały się powodem konfliktu z partnerem. Mark Brzeziński, zapytany, czy miał problemy z powodu nieobecności partnerki u boku prezydenta, odpowiedział krótko, pokazując siłę ich relacji: "Nie, oczywiście nie. Ja mam ogromny respekt dla Olgi". Ich wspólna historia to dowód na to, że nawet w sztywnym świecie dyplomacji jest miejsce na wierność sobie i partnerstwo oparte na wzajemnym szacunku.

Źródło: instagram.com/pierwszadama_akd
Reklama
Reklama