Prokuratura w Płońsku chce warunkowego umorzenia sprawy ojca, który zatruł bliźnięta środkiem na szczury

Prokuratura w Płońsku chce warunkowego umorzenia sprawy ojca, który zatruł bliźnięta środkiem na szczury

Prokuratura w Płońsku chce warunkowego umorzenia sprawy ojca, który zatruł bliźnięta środkiem na szczury

canva.com

Rodzinna codzienność zamieniła się w dramat po nieprawidłowym użyciu środka na gryzonie — dwoje dzieci trafiło w stanie ciężkim do szpitala i przez tygodnie walczyło o życie. Teraz prokuratura wnioskuje o warunkowe umorzenie postępowania — decyzja, która może zaskoczyć opinię publiczną.

Reklama

Dramat w Skarszynie. Bliźniaki walczyły o życie w szpitalu

Dramat rozegrał się w ubiegłym roku w małej miejscowości Skarszyn pod Płońskiem w województwie mazowieckim. Najpierw do szpitala trafił mały Dawid, chwilę później jego siostra bliźniaczka Nikola. Oboje mieli te same, przerażające objawy silnego zatrucia. Rozpoczął się wyścig z czasem. Przez niemal dwa miesiące lekarze walczyli o życie dzieci, których stan był krytyczny.

Szybko okazało się, że za tragedią stoi ich własny ojciec, Mariusz M. Mężczyzna, chcąc pozbyć się gryzoni, kupił silnie toksyczny środek do deratyzacji. Zastosował go jednak w sposób skrajnie nieprofesjonalny i niezgodny z jakąkolwiek instrukcją – zakopał trujące pastylki w pobliżu domu. Ulatniający się z nich śmiertelnie niebezpieczny fosforowodór zatruł dzieci. Lekkie objawy zatrucia mieli także rodzice, jednak stan bliźniąt był krytyczny.

Reklama

Dla śledczych sprawa była jasna: to podręcznikowy przykład rażącego zaniedbania. Mariusz M. nawet nie zajrzał do instrukcji, używając śmiertelnie niebezpiecznego środka jak proszku do prania. W jego rękach zwykły rodentycyd zamienił się w broń, która niemal zabiła jego własne dzieci.

Szokująca decyzja śledczych. Prokuratura nie chce aktu oskarżenia

Po zakończeniu śledztwa w sprawie zatrucia bliźniaków, Prokuratura Rejonowa w Płońsku podjęła decyzję, która wielu może wprawić w osłupienie. Zamiast kierować do sądu akt oskarżenia przeciwko Mariuszowi M., śledczy złożyli wniosek o warunkowe umorzenie postępowania karnego.

Reklama

Co to w praktyce oznacza dla ojca? To kluczowy zwrot w tej dramatycznej sprawie. Jeśli sąd przychyli się do wniosku prokuratury, wina Mariusza M. zostanie co prawda stwierdzona, ale nie będzie on osobą skazaną i karaną. Mówiąc wprost: mimo że o mało nie zabił swoich dzieci, jego kartoteka pozostanie czysta.

Reklama

ręce dziecka leżącego w szpitalnym łóżku canva

Reklama

Czytaj także: Jego 13-letni syn za***dował brata. Niewiarygodne, co ojciec zrobił, gdy policja wyprowadzała Szymona z domu

Reklama

"Jako rodzic poniósł już dotkliwe konsekwencje". Prokuratura tłumaczy swoją decyzję

Skąd tak nieoczekiwany ruch prokuratury? Śledczy tłumaczą, że na ich decyzję wpłynęło kilka kluczowych czynników, a przede wszystkim postawa samego podejrzanego. Mariusz M. od początku przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu, nie próbował się wybielać i złożył bardzo obszerne i szczere wyjaśnienia, które w pełni pokrywały się z zebranym materiałem dowodowym.

Prokuratura podkreśla, że choć wina ojca nie budzi wątpliwości, to stopień społecznej szkodliwości czynu nie jest znaczny, ponieważ było to działanie nieumyślne. Jednak najmocniejszym argumentem jest ten o charakterze czysto ludzkim. Jak tłumaczą śledczy, ojciec bliźniąt poniósł już najdotkliwszą możliwą karę.

Jako rodzic poniósł już dotkliwe konsekwencje swojego zachowania.

Dwa miesiące spędzone przy szpitalnych łóżkach dzieci, strach o ich życie i świadomość, że sam niemal doprowadził do tragedii, to kara, której nie wymierzy żaden sąd.

Wszystko to jest możliwe dzięki przepisom prawa. Jak tłumaczy prokurator Bartosz Maliszewski z Prokuratury Okręgowej w Płocku, czyn, którego dopuścił się Mariusz M., jest zagrożony karą do 5 lat więzienia, co otwiera furtkę do zastosowania nadzwyczajnych środków. Śledczy uznali, że w tym konkretnym przypadku będzie to wystarczające.

Prokurator uznał z uwagi na postawę tego ojca – przyznał się do popełnienia tego przestępstwa, złożył bardzo obszerne wyjaśnienia – [...] że wina i stopień społecznej szkodliwości nie są znaczne.

Budynek Sądu Najwyższego fot. Wojtalewicz Jaros³aw/AKPA

Jaki los czeka ojca? O wszystkim zadecyduje sąd

Decyzja prokuratury to na razie jedynie wniosek. Ostateczny los Mariusza M. leży teraz w rękach Sądu Rejonowego w Płońsku. To sędziowie zdecydują, czy przychylić się do argumentacji śledczych i warunkowo umorzyć postępowanie, czy też skierować sprawę na standardową rozprawę.

Prokurator domaga się, aby w ramach warunkowego umorzenia ojciec został poddany dwuletniemu okresowi próby. Dodatkowo miałby zapłacić kilka tysięcy złotych świadczenia pieniężnego na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Teraz piłka jest po stronie sądu. To on zdecyduje, czy ojciec, który zgotował swoim dzieciom piekło, rzeczywiście zasługuje na taką pobłażliwość.

Grób 16-letniej Klaudii wprawia w osłupienie. Nastolatka zginęła pod autem, ale to co zrobili jej bliscy, przechodzi pojęcie.
Źródło: facebook.com/lodzzwanapozadaniem
Reklama
Reklama