Halloween: 10-latka przyniosła ojcu batonik z 7-centymetrowym wkrętem. Policja znalazła sprawcę

Halloween: 10-latka przyniosła ojcu batonik z 7-centymetrowym wkrętem. Policja znalazła sprawcę

Halloween: 10-latka przyniosła ojcu batonik z 7-centymetrowym wkrętem. Policja znalazła sprawcę

canva.com

To miał być zwykły halloweenowy wieczór pełen śmiechu i słodyczy. Zmienił się jednak w scenę jak z horroru, gdy 10-latka z Trzemeszna przyniosła ojcu batonik z 7-centymetrowym, metalowym wkrętem w środku. Mężczyzna natychmiast wezwał policję, a funkcjonariusze postawili na nogi cały komisariat, spodziewając się najgorszego. Prawda, którą odkryli, okazała się jednak bardziej absurdalna niż ktokolwiek mógł przypuszczać.

Reklama

Horror w Halloween. 7-centymetrowy wkręt w batoniku zszokował rodziców

Wieczór halloweenowy 31 października 2025 roku w Trzemesznie (woj. wielkopolskie) na długo zapadnie w pamięci pewnego 30-latka. Jego 10-letnia córka, zamiast kolejnego cukierka, pokazała mu łup, od którego cierpnie skóra: popularny batonik, z którego złowieszczo wystawał 7-centymetrowy, metalowy wkręt. Wszystko wskazywało na to, że ktoś celowo chciał skrzywdzić dziecko.

Mężczyzna, mając w pamięci doniesienia z poprzednich lat o cukierkach z gwoździami czy szpilkami, nie wahał się ani chwili. Natychmiast zgłosił sprawę na policję, a ta potraktowała ją śmiertelnie poważnie. Sprawa została zakwalifikowana jako potencjalne narażenie dziecka na niebezpieczeństwo utraty zdrowia.

Reklama

Dziecko miało otrzymać go od jednego z mieszkańców Trzemeszna w ramach obchodów święta Halloween.

Dzieciaki w trakcie halloween canva.com

Śledczy przyjrzeli się dowodom. Jeden szczegół nie dawał im spokoju

Policjanci z Trzemeszna natychmiast zabezpieczyli niebezpieczny batonik i rozpoczęli dochodzenie. Na pierwszy rzut oka wszystko wskazywało na to, że ktoś z premedytacją umieścił ostry przedmiot w słodyczach. Tego typu psikus na Halloween mógł skończyć się prawdziwą tragedią.

Reklama

Jednak już następnego dnia, podczas dokładnych oględzin dowodu, funkcjonariusze zauważyli coś, co kompletnie zmieniło bieg śledztwa. Okazało się, że zewnętrzne opakowanie batonika nie miało absolutnie żadnych uszkodzeń. To był kluczowy trop, który sugerował, że wkręt musiał zostać umieszczony w środku już po otwarciu produktu, co podważyło całą dotychczasową wersję wydarzeń.

Reklama

Strach ma wielkie oczy. Koszmar z poprzednich lat wciąż budzi grozę

Panika ojca i błyskawiczna reakcja policji nie wzięły się znikąd. Horror ze słodyczami w roli głównej to scenariusz, który niestety zdarzał się już w Polsce. W poprzednim roku w kilku miejscach w kraju, m.in. w Wójtowie pod Olsztynem, Gliwicach i Pyrzycach, dzieci otrzymały cukierki z wciśniętymi w nie gwoździami i szpilkami. Właśnie dlatego zgłoszenie z Trzemeszna potraktowano jako realne zagrożenie, a nie głupi żart.

Reklama

Canva

Reklama

Szokujący finał sprawy. Za wszystkim stała... sama 10-latka

Prawda okazała się znacznie bardziej zaskakująca niż ktokolwiek mógł przypuszczać. Sprawcą nie był żaden psychopata polujący na dzieci, a... sama 10-latka i jej dwie koleżanki w tym samym wieku.

Okazało się, że podczas gdy dorośli przeżywali chwile grozy, a policjanci szykowali się do namierzenia groźnego przestępcy, trzy 10-letnie dziewczynki najprawdopodobniej świetnie się bawiły. Jak przyznały, cała akcja z wkrętem była po prostu... "żartem". Policjanci zajmujący się sprawą dosłuchali zgłaszającego, który podczas rozmowy z córką ustalił, że to ona z dwiema koleżankami (również w wieku 10 lat) dla żartu wkręciła śrubę do batonika.

To nie koniec kłopotów. Głupi żart może skończyć się w sądzie rodzinnym

Choć przykry finał sprawy okazał się jedynie efektem nieprzemyślanego dziecięcego wybryku, sprawa nie została zamknięta. Fałszywe zawiadomienie i zaangażowanie sił policyjnych to poważna sprawa, nawet jeśli za wszystkim stoją dzieci. Konsekwencje żartu dzieci mogą być bardzo dotkliwe.

Sprawa została przekazana dzielnicowym, którzy teraz przyjrzą się sytuacji rodzinnej dziewczynek. Jeżeli uznają to za stosowne, może zostać skierowany wniosek o wgląd w sytuację rodzinną, a ostatecznie sprawa może trafić do sądu rodzinnego. Tym razem historia zakończyła się na strachu, ale ten halloweenowy "psikus" może stać się dla dziewczynek i ich rodziców bardzo poważną lekcją odpowiedzialności.

Sprawa z wnioskiem we wgląd w sytuację rodzinną zostanie przekazana do rewiru dzielnicowych w Komisariacie Policji w Trzemesznie

- informuje Komenda Powiatowa w Gnieźnie.

[yiiGallery id="68787 "]

Reklama
Reklama