Andrzej Duda w "Kanale Zero" sięgnął po jeden z najbardziej kultowych i wulgarnych cytatów w historii polskiego rocka. Słowa Kazika Staszewskiego w ustach byłego prezydenta wywołały prawdziwą burzę i podzieliły komentatorów, którzy zastanawiają się, czy to wyraz frustracji, czy cyniczna gra polityczna.
Duda odpalił bombę w Kanale Zero. Padły słowa, których nikt się nie spodziewał
Andrzej Duda, który po zakończonej prezydenturze opowiada m.in. o jej kulisach w "Kanale Zero", w najnowszym odcinku postanowił sięgnąć po najcięższy kaliber. Dyskutując o transformacji ustrojowej z Elżbietą Rafalską i Piotrem Dudą z Solidarności, były przywódca kraju zacytował fragment legendarnej piosenki, której słowa zna chyba każdy, kto dorastał w Polsce.
Mowa o utworze „Jeszcze Polska” Kazika Staszewskiego. Z ust głowy państwa padł jeden z najmocniejszych i najbardziej gorzkich tekstów o polskiej rzeczywistości.
Stary człowiek w barze mlecznym je kartofle z ogórkami. Całe życie tyrał w hucie, a do huty dokładali. Cała jego ciężka praca, wszystko było ch*** warte. Gdyby leżał całe życie, mniejszą czyniłby on stratę.
Frustracja pokolenia czy polityczna zagrywka? O co naprawdę chodziło prezydentowi
Mocny cytat nie był przypadkowy. Andrzej Duda użył go, by opisać, co czuło wielu Polaków w trakcie bolesnych przemian gospodarczych w latach 90. Mówił o poczuciu kompletnego chaosu i bezsensu, które towarzyszyło upadkowi zakładów pracy sprzedawanych za bezcen. Jak sam stwierdził, chodziło o...
... takie poczucie fatalnej beznadziejności po prostu, takiego bezsensu i kompletnego zagubienia w tych przemianach wielu ludzi.
twitter.com/prezydentpl
Dyskusja szybko zeszła na temat, który przez lata rozpalał polską scenę polityczną – wiek emerytalny. Były prezydent przypomniał słowa Lecha Kaczyńskiego, który uważał bezrobocie za jeden z najbardziej niszczących czynników społecznych.
Po chwili Andrzej Duda poszedł o krok dalej, uderzając w swojego poprzednika, Bronisława Komorowskiego. Oskarżył go o zignorowanie głosu narodu i służalczość wobec rządu Platformy Obywatelskiej, co stało się jednym z głównych tematów jego własnej kampanii prezydenckiej.
Naród domagał się tego, żeby on zablokował tę ustawę podnoszącą wszystkim Polakom niesprawiedliwie i wbrew obietnicom Donalda Tuska wiek emerytalny. Mógł to zrobić, wetując tę ustawę po prostu, tymczasem nie odważył się na to. Pozostawał w relacji służebnej wobec Tuska i Platformy. Zrealizował ich interes, a nie interes swoich wyborców czy wszystkich Polaków.