W ostatnich dniach rządów PiS doszło do transakcji, która wstrząsnęła polską sceną polityczną. Kluczowa dla budowy CPK działka o powierzchni 160 hektarów, której wartość może sięgnąć nawet 400 milionów złotych, została sprzedana prywatnej firmie za ułamek tej kwoty. W tle pojawiają się nazwiska czołowych polityków PiS, prokuratura wszczyna śledztwo, a w partii Jarosława Kaczyńskiego wybuchł prawdziwy pożar. Wyjaśniamy, o co w tym wszystkim chodzi.
Działka warta fortunę sprzedana za bezcen. O co chodzi w aferze CPK?
Wyobraźcie sobie 160 hektarów strategicznej ziemi pod Warszawą, przez którą ma przebiegać kolej do najważniejszej inwestycji dekady. A teraz wyobraźcie sobie, że państwo sprzedaje ją za bezcen tuż przed utratą władzy. To właśnie sedno afery, która wybuchła wokół Centralnego Portu Komunikacyjnego (CPK). Grunt w miejscowości Zabłotnia, będący w zasobach państwowego Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa (KOWR), został sprzedany wiceprezesowi firmy przetwórczej Dawtona za zaledwie 22,8 mln zł. Eksperci szacują, że po przekształceniu pod inwestycję jej wartość może poszybować w górę do zawrotnej kwoty 400 mln zł.
Pikanterii dodaje fakt, że cała transakcja została sfinalizowana 1 grudnia 2023 roku, czyli na niespełna dwa tygodnie przed utratą władzy przez PiS. Co więcej, odbyła się wbrew kategorycznemu sprzeciwowi samej spółki CPK, która od miesięcy alarmowała, że teren jest jej niezbędny i próbowała zablokować sprzedaż. Mimo to, państwowa agencja postanowiła sprzedać strategiczny grunt prywatnemu przedsiębiorcy, zamiast przekazać go innej państwowej spółce.
Robert Telus, b. Minister Rolnictwa / Fot. telusrobert.pl
Minister Telus w centrum skandalu. "Nie miałem o niczym pojęcia"
W samym środku tego politycznego huraganu znalazł się Robert Telus, ówczesny minister rolnictwa. To jego resort nadzorował KOWR i, jak ujawniła Wirtualna Polska, to właśnie Ministerstwo Rolnictwa miało wydać ostateczną zgodę na sprzedaż. Oliwy do ognia dolał fakt, że minister Telus na krótko przed finalizacją transakcji gościł z wizytą w firmie Dawtona. Sam zainteresowany stanowczo zaprzecza jednak, by miał cokolwiek wspólnego ze sprawą.
Nie miałem żadnej wiedzy o tej transakcji ani o fakcie, że taka działka była sprzedawana.
Jego zdaniem afera CPK to "odwet za jego sprzeciw wobec umowy Mercosur". Tyle że tych tłumaczeń najwyraźniej nie kupił najważniejszy polityk w partii. Reakcja Jarosława Kaczyńskiego była bowiem natychmiastowa i bezlitosna. Zawiesił on w prawach członka PiS zarówno Roberta Telusa, jak i jego zastępcę, wiceministra Rafała Romanowskiego, do czasu pełnego wyjaśnienia sprawy.
Jakim cudem to było możliwe? Tajemnicza rola Wód Polskich
Przez lata sprzedaży działki blokowały przepisy. Według prawa wodnego przez teren przepływał naturalny ciek, a takich gruntów Skarb Państwa sprzedawać nie może. Taka była oficjalna opinia Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie jeszcze w 2021 roku, co skutecznie uniemożliwiało transakcję, o którą zabiegała firma dzierżawiąca teren.
Wszystko zmieniło się jednak w sierpniu 2023 roku, tuż po wizycie ministra Telusa w firmie Dawtona. Nagle prezes Wód Polskich Krzysztof Woś stwierdził, że na działce nie ma żadnego cieku, a jedynie "rowy melioracyjne", które można sprzedać. Ta jedna, zaskakująca decyzja otworzyła furtkę do sfinalizowania transakcji, której wartość może sięgnąć setek milionów złotych.
instagram.com/pisorgpl
Prokuratura wkracza do gry, a opozycja grzmi: "Złodzieje!"
Sprawa szybko nabrała wymiaru kryminalnego. Nowe władze spółki CPK złożyły zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, a warszawska prokuratura okręgowa wszczęła śledztwo. Dotyczy ono przekroczenia uprawnień przez urzędników KOWR i działania w celu osiągnięcia korzyści majątkowej na szkodę interesu publicznego. Jak poinformował prok. Piotr Antoni Skiba, śledczy badają, czy pracownicy KOWR celowo nie wprowadzili spółki CPK w błąd, twierdząc, że działki nie można przejąć z powodu rzekomych roszczeń.
Politycy nowej koalicji i lewicowej opozycji nie przebierają w słowach, nazywając transakcję skandalem i złodziejstwem. Posłowie Partii Razem, Adrian Zandberg i Maciej Konieczny, zapowiedzieli złożenie zawiadomienia do CBA.
jako Partia Razem złożymy zawiadomienie do CBA, żeby przyjrzała się roli KOWR-u, ale także Wód Polskich i ministra Telusa w tej sprawie
To wymaga wyjaśnienia, jak może tak działać państwo, żeby decyzjami ministra paraliżować strategiczne inwestycje
Głos zabrał także premier Donald Tusk:
Mateusz Morawiecki zawsze umiał w działki, a pisowski minister od CPK Horała tłumaczył, że jak kraść, to tylko zgodnie z procedurami. Mam dla nich złą wiadomość: sprawa przekrętu opisanego przez WP od kilku miesięcy jest w prokuraturze. Zgodnie z procedurami oczywiście.
Kto za to zapłaci? Gigantyczne straty i polityczny pożar w PiS
Konsekwencje tej transakcji mogą być opłakane – zarówno dla budżetu państwa, jak i dla partii Jarosława Kaczyńskiego. Wiceminister infrastruktury Maciej Lasek poinformował, że teraz państwo będzie musiało prawdopodobnie odkupić działkę od prywatnego właściciela. Koszt? Według szacunków przedstawiciela CPK, Filipa Czernickiego, może to być nawet kilkanaście milionów złotych straty dla podatników.
Dla PiS to polityczna bomba z opóźnionym zapłonem, bo afera uderza w samo serce ich elektoratu. Jak tłumaczy politolożka prof. Anna Siewierska:
A wyborcy PiS, głównie ludzie ze wsi i małych miast, są wyjątkowo wyczuleni na sprawy ziemi, jej wartości i tego, jakie można na niej robić, przepraszam za słowo, przewały. Bo choć mogą mieć problem z wyobrażeniem sobie takich kwot, kilkudziesięciu czy kilkuset mln zł, to jednak każdy z nich czuje tę wartość ziemi, ma jak Kargul i Pawlak wpisane to w DNA.
Śledztwo prokuratury dopiero się rozkręca, a lista pytań bez odpowiedzi jest coraz dłuższa. Czy Robert Telus faktycznie o niczym nie wiedział? Kto pociągał za sznurki w KOWR i Wodach Polskich, by umożliwić transakcję "w ostatniej chwili"? Jedno jest pewne – ta afera będzie prześladować Prawo i Sprawiedliwość jeszcze przez długie miesiące.