Politycy PiS śpiewali w sejmowej restauracji o wyrokach dla Tomasza Grodzkiego i Romana Giertycha

Politycy PiS śpiewali w sejmowej restauracji o wyrokach dla Tomasza Grodzkiego i Romana Giertycha

Politycy PiS śpiewali w sejmowej restauracji o wyrokach dla Tomasza Grodzkiego i Romana Giertycha

Wojciech Olkusnik/East News

Sejmowa restauracja zamieniła się w stadion, a politycy PiS w kiboli. Świętując zwycięstwo swojego kandydata, urządzili festiwal nienawiści, wyśpiewując wyroki dla opozycji. Gdy senator Grodzki usłyszał, że ma iść siedzieć, rozpętało się piekło.

Reklama

PiS świętuje, śpiewając o więzieniu dla Grodzkiego i Giertycha

Zaledwie kilka chwil po zaprzysiężeniu prezydenta Karola Nawrockiego, atmosfera w restauracji Nowego Domu Poselskiego zgęstniała od triumfalizmu. Politycy Prawa i Sprawiedliwości postanowili świętować, ale zamiast wznosić kulturalne toasty, zamienili lokal w scenę rodem z taniego kabaretu. Wśród najgłośniejszych prym wiódł poseł Dariusz Matecki.

Jak teraz donosi "Rzeczpospolita", z gardeł posłów PiS popłynęła melodia nienawiści. Na celownik wzięto polityków opozycji, którym w stadionowej przyśpiewce "przyznano" wyroki: senator Stanisław Gawłowski miał dostać pięć lat, były marszałek Senatu Tomasz Grodzki dziesięć, a poseł Roman Giertych aż dwadzieścia lat odsiadki. Drobny szczegół, że wobec Giertycha nie toczyło się żadne postępowanie uzasadniające taką "karę", najwyraźniej nikomu nie psuł zabawy.

Reklama

Roman Giertych Baranowski/AKPA

Grodzki nie wytrzymał. Awantura i interwencja Straży Marszałkowskiej

Jednak wulgarne śpiewy w końcu dotarły do niewłaściwych uszu. W lokalu przebywał sam Tomasz Grodzki, który słysząc, jaką przyszłość szykują mu koledzy z Sejmu, nie wytrzymał.

Reklama

Między politykami PiS a przedstawicielami Koalicji Obywatelskiej rozpętała się karczemna awantura. Zamiast argumentów na ustawy, w ruch poszły ostre słowa, a sytuacja stała się na tyle poważna, że do akcji wkroczyć musiała Straż Marszałkowska, by uspokoić rozgrzane do czerwoności głowy.

Reklama

Dariusz Matecki w szaliku facebook.com/DariuszMateckiFanPage

Reklama

Gdy opadł kurz, poseł Dariusz Matecki próbował obrócić całą sytuację w żart, o czym donosi portal Goniec.pl, powołując się na "Rzeczpospolitą". Jego linia obrony była porażająco prosta:

Reklama

Po prostu śpiewali piosenkę.

Zupełnie inaczej widzi to opozycja. Przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej nie mają wątpliwości, że była to celowa i zaplanowana prowokacja polityczna, mająca na celu upokorzenie przeciwników. Sprawa nie została zamieciona pod dywan. Oficjalne zawiadomienie o haniebnym zachowaniu posłów trafiło na biurko marszałek Senatu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, która ma rozważyć ewentualne konsekwencje.

Sejm to jest najlepszy polski serial? Internauci tworzą memy i czekają na kolejny sezon! Zobacz galerię!
Źródło: Instagram.com/michalmarszal
Reklama
Reklama