Jarosław Kaczyński chciał kupić zabytkowy Zajazd Napoleoński na Wawrze za ponad 12 mln zł dla Srebrnej

Jarosław Kaczyński chciał kupić zabytkowy Zajazd Napoleoński na Wawrze za ponad 12 mln zł dla Srebrnej

Jarosław Kaczyński chciał kupić zabytkowy Zajazd Napoleoński na Wawrze za ponad 12 mln zł dla Srebrnej

Filip Naumienko/REPORTER/ EAST NEWS; Canva

Luksusowy dworek, tajne spotkanie i szept, który miał nigdy nie wyjść na jaw. Jarosław Kaczyński osobiście wybrał nową posiadłość dla imperium PiS za ponad 12 milionów złotych. Plan był niemal idealny, ale całą operację zniszczył drobny szczegół, a potem rozpętało się piekło. Ujawniamy, jak finansowe zaplecze PiS próbowało przejąć zabytkowy obiekt i dlaczego prezes wpadł w furię.

Reklama

Kaczyński osobiście wybrał apartament. W dworku za 12 milionów miało powstać muzeum

Sceneria jak z politycznego thrillera: dyskretna, niemal konspiracyjna wizyta w październiku 2024 roku w historycznym Zajeździe Napoleońskim i Jarosław Kaczyński, który osobiście wybiera nową perłę w koronie imperium PiS. Prezesowi tak spodobała się posiadłość na warszawskim Wawrze, że według źródeł "Newsweeka", miał już konkretne plany.

Bardzo mu się podobał. Wybrał nawet apartament, w którym miałby czasowo zamieszkać

A było co podziwiać. Mówimy o pałacu, a nie zwykłym dworku: 2 tysiące metrów kwadratowych ociekających luksusem, z jasnymi marmurami na ścianach, kominkiem, obrazami i wszechobecnymi złoceniami. Oficjalny cel był szczytny – Jarosław Kaczyński nieruchomość tę upatrzył na nową siedzibę Muzeum Lecha Kaczyńskiego i prestiżowe centrum spotkań prawicy. Całą operacją dyrygował zaufany człowiek prezesa, Kazimierz Kujda, szef spółki Srebrna.

Reklama

Jarosław Kaczyński w okularach Andrzej Iwanczuk/REPORTER/ East News

Transakcja warta miliony, a wszystko zepsuły 44 metry. Prezes PiS nagle zmienił zdanie

Maszyna ruszyła pełną parą. Już 31 stycznia 2025 roku podpisano akt notarialny, a Srebrna przelała 1,2 mln zł zadatku na poczet transakcji wartej ponad 12 milionów. Wydawało się, że wszystko idzie gładko, gdy nagle na jaw wyszedł problem – skrawek działki o powierzchni zaledwie 44 metrów kwadratowych został zasiedziany przez sąsiada. Właścicielki przyznały, że pominęły ten fakt w umowie.

Reklama

Początkowo nikt nie robił z tego afery. Jeszcze w czerwcu Kujda miał naciskać na sfinalizowanie zakupu mimo drobnej wady prawnej. Wystarczyła jednak jedna rozmowa z prezesem, by misterny plan runął.

Reklama

Jarosław Kaczyński, według źródeł "Newsweeka", wpadł w furię. Uznał, że zakup posiadłości tuż po wyborach to polityczne samobójstwo i wizerunkowa katastrofa. Reakcja była błyskawiczna i brutalna: Kazimierz Kujda ma wylecieć.

Reklama

Źródło: facebook.comJoachimBrudzinski
Reklama
Reklama