Niedzielny poranek dla milionów Polaków, zwłaszcza we wschodniej części kraju, zaczął się w atmosferze ogromnego niepokoju. Ogłuszający dźwięk myśliwców na niebie, pilne komunikaty i informacja o zamknięciu lotnisk zasiały ziarno niepewności. Chwilę po godzinie 5:00 rano Dowództwo Operacyjne ogłosiło stan najwyższej gotowości, uruchamiając odpowiednie procedury. Sytuacja rozwijała się błyskawicznie, a my wiemy, co stało za tym porannym alarmem.
Huk myśliwców nad ranem. Polska w stanie najwyższej gotowości
Gdy większość Polaków jeszcze spała, niedzielny poranek brutalnie przerwał huk silników odrzutowych. 28 września 2025 roku chwilę po godzinie 5:00 na polskim niebie rozegrały się sceny, które wielu zmroziły krew w żyłach. W związku z realnym zagrożeniem za naszą wschodnią granicą, Wojsko Polskie postawiono w stan najwyższej gotowości. W powietrze poderwano dyżurne pary polskich i sojuszniczych myśliwców, a naziemne systemy obrony powietrznej zostały w pełni aktywowane.
Oficjalny komunikat Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych nie pozostawiał złudzeń co do powagi sytuacji. Decyzja zapadła błyskawicznie, w odpowiedzi na intensywne działania lotnictwa Rosji.
Zgodnie z obowiązującymi procedurami Dowódca Operacyjny RSZ uruchomił siły i środki pozostające w jego dyspozycji. Poderwane zostały dyżurne pary myśliwskie, a naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan najwyższej gotowości.
To była natychmiastowa i jednoznaczna demonstracja siły – sygnał, że polskie niebo nie jest bezbronne.
x.com/Zandarmeria
Rosyjskie rakiety i drony tuż za naszą granicą. To dlatego ogłoszono alarm
Przyczyną porannego alarmu był zmasowany rosyjski atak na Ukrainę, który trwał przez całą noc z soboty na niedzielę. Rosja po raz kolejny użyła swojej najgroźniejszej broni – pocisków balistycznych i manewrujących oraz rojów śmiercionośnych dronów Shahed, które uderzyły w cele w wielu regionach kraju. Epicentrum rosyjskiej furii stała się jednak ukraińska stolica. Przez całą noc Kijów drżał w posadach.
Spadające szczątki rosyjskich maszyn siały zniszczenie, wywołując pożary w kilku dzielnicach. Dramatyczny bilans nocy to co najmniej pięć rannych osób i obrócone w ruinę budynki mieszkalne.
To właśnie ta zintensyfikowana aktywność lotnictwa dalekiego zasięgu Federacji Rosyjskiej zmusiła Polskę do podjęcia prewencyjnych działań.
Canva
Lotniska w Rzeszowie i Lublinie sparaliżowane. Pasażerowie uziemieni
Działania wojska miały natychmiastowe konsekwencje dla cywilów. W związku z operowaniem w powietrzu polskich i sojuszniczych samolotów wojskowych, konieczne było tymczasowe zamknięcie przestrzeni powietrznej nad częścią wschodniej Polski. Najmocniej odczuły to dwa kluczowe porty lotnicze w regionie.
Z danych serwisu Flightradar24 wynikało, że lotniska w Rzeszowie i Lublinie zostały zamknięte. Ruch lotniczy został wstrzymany co najmniej do godziny 6:00 rano. Serwis określił przyczynę jako "nieplanowane działania wojskowe związane z zapewnieniem bezpieczeństwa państwa". Dla pasażerów, którzy planowali poranne loty, oznaczało to chaos i niepewność.
Wojsko uspokaja, ale sytuacja pozostaje napięta
Dowództwo Operacyjne RSZ podkreśla, że wszystkie podjęte kroki miały charakter prewencyjny i były niezbędne, by zapewnić bezpieczeństwo polskiej przestrzeni powietrznej. Wojsko wydało oświadczenie, w którym uspokaja obywateli, tłumacząc, że procedury zadziałały prawidłowo.
Działania te mają charakter prewencyjny i są ukierunkowane na zabezpieczenie przestrzeni powietrznej i ochronę obywateli, zwłaszcza w rejonach przyległych do zagrożonych obszarów