Złodziej lexusa Małgorzaty Tusk w areszcie na trzy miesiące. 41-latkowi z Sopotu grozi do 10 lat więzienia

Złodziej lexusa Małgorzaty Tusk w areszcie na trzy miesiące. 41-latkowi z Sopotu grozi do 10 lat więzienia

Złodziej lexusa Małgorzaty Tusk w areszcie na trzy miesiące. 41-latkowi z Sopotu grozi do 10 lat więzienia

AKPA

Sprawa, która poruszyła całą Polskę, ma swój finał. Po zuchwałej kradzieży luksusowego lexusa spod samego domu Donalda Tuska, prokuratura podjęła decyzję w sprawie zatrzymanego 41-latka. Mężczyzna, który próbował uciec z kraju, może słono zapłacić za rzucenie wyzwania służbom.

Reklama

Zapadła decyzja w sprawie złodzieja auta Tusków. Prokuratura postawiła zarzuty

Prokuratura nie miała wątpliwości. 41-letni mieszkaniec Sopotu, podejrzany o kradzież samochodu rodziny premiera, usłyszał dwa konkretne zarzuty. Chodzi o kradzież z włamaniem pojazdu wraz z mieniem oraz usunięcie z niego dowodu rejestracyjnego.

Za swoją zuchwałość może zapłacić wysoką cenę. Sąd nie miał litości i na wniosek prokuratury zastosował wobec niego trzymiesięczny areszt tymczasowy. A to dopiero początek, bo za kradzież samochodu z włamaniem grozi mu nawet 10 lat więzienia, a za usunięcie dokumentu kolejne pięć.

Reklama

Mimo to, podejrzany gra twardziela. Jak poinformował Andrzej Sutkowski z Prokuratury Rejonowej w Sopocie, złodziej nie zamierza współpracować.

Podejrzany nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień.

Donald Tusk w czarnej kurtce AKPA

Reklama

Zuchwała kradzież i pościg jak z filmu. Tak wpadł na lotnisku

To była kradzież samochodu, o jakiej mówiła cała Polska. W nocy z 8 na 9 września luksusowy Lexus, należący do żony premiera Małgorzaty Tusk, zniknął sprzed domu w Sopocie. Sprawca musiał czuć się wyjątkowo pewnie, bo auto Tusków stało w strefie chronionej przez Służbę Ochrony Państwa. Jak to możliwe, że auto zniknęło niemal na oczach ochrony?

Reklama

Kradzież mienia szefa rządu postawiła na nogi wszystkie służby. Błyskawiczna akcja pomorskiej policji przyniosła pierwsze efekty już po kilku godzinach. Odnaleziono porzucony w Gdańsku samochód, który miał już zmienione tablice rejestracyjne. Na schwytanie sprawcy trzeba było jednak poczekać.

Reklama

Finał tej historii rozegrał się na lotnisku w Gdańsku, gdy złodziej był już o krok od ucieczki. Został zatrzymany w sobotę o 6 rano, tuż przed wylotem do Burgas w Bułgarii. Był kompletnie zaskoczony i nie stawiał oporu.

Reklama

Dynamiczna akcja zatrzymania była zwieńczeniem szeroko zakrojonych działań podjętych przez policjantów z Wydziału Krymalnego i Dochodzeniowo-Śledczego KWP w Gdańsku już od chwili zgłoszenia kradzieży pojazdu

– poinformowała Karina Kamińska z pomorskiej policji.

Kradzież, która wstrząsnęła służbami. SOP podnosi alert?

Incydent pod domem szefa rządu wywołał natychmiastową reakcję na najwyższych szczeblach. Jak dowiedział się "Super Express", kierownictwo MSWiA miało podjąć decyzję o zwiększeniu ochrony premierowi Donaldowi Tuskowi. Sama Służba Ochrony Państwa nabrała wody w usta.

Zapytany o sprawę rzecznik prasowy SOP, płk Bogusław Piórkowski, odpowiedział wymijająco, co tylko podsyca spekulacje. Jego słowa pokazują, jak poważnie potraktowano ten incydent.

Nie możemy się do tego odnieść, to są poufne informacje.

Kim jest 41-latek? To nie jego pierwszy konflikt z prawem

Zatrzymany złodziej to 41-letni mieszkaniec Sopotu. Jak ustaliła Polska Agencja Prasowa, mężczyzna jest doskonale znany organom ścigania i ma na swoim koncie znacznie poważniejsze czyny niż kradzież samochodu.

Był już wcześniej karany za oszustwa oraz przestępstwa przeciwko życiu. To jasno pokazuje, że za kradzieżą auta Tusków nie stał przypadkowy amator, ale doświadczony recydywista, który najwyraźniej nie bał się konsekwencji.

Wzrok Donalda Tuska na Karola Nawrockiego wyrażał więcej niż tysiąc słów. Sieć zalały memy
Źródło: instagram.com/michalmarszal
Reklama
Reklama