Donald Tusk w Sejmie: znaczna część dronów nadleciała nad Polskę bezpośrednio z Białorusi

Donald Tusk w Sejmie: znaczna część dronów nadleciała nad Polskę bezpośrednio z Białorusi

Donald Tusk w Sejmie: znaczna część dronów nadleciała nad Polskę bezpośrednio z Białorusi

x.com

Cała Polska wstrzymała oddech po nocnym ataku rosyjskich dronów, ale prawdziwy zwrot akcji nastąpił dopiero w Sejmie. Premier Donald Tusk ujawnił informację, która całkowicie zmienia postrzeganie zagrożenia ze Wschodu. To nie pomyłka i nie zbłąkane maszyny – prawda jest znacznie bardziej niepokojąca.

Reklama

Tusk ujawnia szokującą prawdę

Wszyscy spodziewali się, że drony, które w nocy naruszyły polską przestrzeň powietrzną, były efektem rosyjskiego ataku na Ukrainę. Prawda okazała się jednak znacznie bardziej alarmująca. Podczas wystąpienia w Sejmie, premier Donald Tusk położył karty na stół, ujawniając fakt, który mrozi krew w żyłach. To nie był błąd ani przypadek, a celowa, wroga operacja. To bezprecedensowy moment w historii konfliktu.

Słowa premiera nie pozostawiają złudzeń. Zagrożenie nadeszło z zupełnie nowej, niepokojącej strony.

Reklama

Po raz pierwszy w czasie tej wojny (drony nadleciały) nie znad Ukrainy, jako efekt błędów, dezorientacji dronów, czy małych rosyjskich prowokacji na minimalną skalę. Po raz pierwszy spora część tych dronów nadleciała nad Polskę bezpośrednio z Białorusi.

To oświadczenie całkowicie zmienia ocenę sytuacji. Nie chodzi już o incydent graniczny, a o celową, wrogą operację. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych nazwało to wprost: "akt agresji, który stworzył realne zagrożenie dla bezpieczeństwa naszych obywateli".

"Operacja trwała całą noc". Blisko 20 naruszeń i zestrzelone drony

Skala nocnych wydarzeń pokazuje, że mieliśmy do czynienia ze zorganizowaną akcją. Premier Donald Tusk przedstawił posłom szczegółową chronologię. Wszystko zaczęło się we wtorek około godziny 23:30, a zakończyło dopiero nad ranem w środę o 6:30. To nie był pojedynczy dron, a zmasowana, wielogodzinna prowokacja.

Reklama

Daje to wyobrażenie o skali. To trwało całą noc.

Służby odnotowały łącznie 19 naruszeń polskiej przestrzeni powietrznej, a polska obrona powietrzna działała przez wiele godzin. Zdecydowana reakcja Wojska Polskiego i wsparcie sojuszników, w tym holenderskich F-35, pozwoliły na zneutralizowanie zagrożenia. Potwierdzono zestrzelenie co najmniej trzech rosyjskich dronów, a bardzo prawdopodobne jest zniszczenie czwartego obiektu.

Reklama
XJarosław Wolski @wolski_jaros
NAGRANIE STRĄCENIA ROSYJSKIEGO DRONA W CZEŚNIKACH: ps. piękne "Fox two" - jakiś AiM-9 poleciał do celu jak po sznurku. Ciekawe czy nasz F-16 czy F-35 holenderski.
Po kliknięciu wczytamy treść z serwisu X, który może zapisywać pliki cookie.
Zobacz post @wolski_jaros w serwisie X

Rosja zaprzecza, sojusznicy reagują. "Pełna solidarność z Polską"

Podczas gdy Polska i NATO traktują incydent śmiertelnie poważnie, Rosja tradycyjnie umywa ręce. Tymczasowy chargé d’affaires Rosji, Andriej Ordasz, wezwany do polskiego MSZ, skwitował oskarżenia krótko:

Reklama

Uważamy, że te twierdzenia są bezpodstawne. Nie ma dowodów na to, że te drony mają rosyjskie pochodzenia.

Tyle że świat zdaje się mieć inne zdanie.
Reakcja sojuszników była natychmiastowa. Szefowa Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen, zadeklarowała pełne wsparcie:

Wyrażamy pełną solidarność z Polską.

Szefowa unijnej dyplomacji, Kaja Kallas, stwierdziła, że wszystko wskazuje na działanie celowe, a nie przypadkowe. Solidarność z Polską wyraziła również premier Włoch, Giorgia Meloni.

Reklama

Polska uruchamia Artykuł 4. NATO. Tusk: "To dopiero wstęp"

Reakcja polskich władz była natychmiastowa. W porozumieniu z prezydentem Karolem Nawrockim, premier Tusk podjął decyzję o formalnym uruchomieniu procedur sojuszniczych. Polska złożyła wniosek o aktywację Artykułu 4. Traktatu Północnoatlantyckiego, co jest jasnym sygnałem dla całego sojuszu NATO, że bezpieczeństwo Polski zostało zagrożone.
Artykuł 4. NATO oznacza, że na wniosek Polski sojusznicy zbiorą się, by skonsultować dalsze działania. Jak jednak zaznaczył premier, to dopiero początek. Polska oczekuje od sojuszników realnych działań.

Art. 4 to dopiero wstęp do pogłębionej współpracy i słowa tu nie wystarczą. Będziemy oczekiwali w trakcie konsultacji zdecydowanie większego wsparcia.

I podczas gdy ze strony USA i Donalda Trumpa odpowiedzią jest póki co cisza, to NATO zareagowało szybko i właściwie odpowiadając pozytywnie na wniosek Polski. Artykuł 4 został uruchomiony.

"Każdy podejrzany przedmiot może stanowić zagrożenie". Rząd apeluje do Polaków

Chociaż sytuacja została opanowana i, co najważniejsze, nikt nie ucierpiał, zagrożenie może wciąż leżeć na ziemi. Po zestrzeleniu dronów ich szczątki zostały rozrzucone na znacznym obszarze. W związku z tym premier Donald Tusk wystosował pilny apel do wszystkich obywateli.
Szef rządu podkreślił, że odnalezione fragmenty mogą być niebezpieczne.

Każdy podejrzany przedmiot, który może przypominać na przykład szczątki drona, może stanowić zagrożenie. Jeśli natkniecie się na tego typu nietypowe elementy, proszę się nie zbliżać, proszę pod żadnym pozorem nie dotykać, tylko wezwać natychmiast odpowiedzenie służby.

Premier dodał krótko i dobitnie: "Nie zbliżajcie się do takich obiektów i nie dotykajcie ich – natychmiast powiadomcie odpowiednie służby".

Tak wygląda dom, na który spadły szczątki rosyjskiego drona. Widok mrozi krew w żyłach [zdjęcia].
Źródło: x.com/WarNewsPL [Nowy Tydzień]
Reklama
Reklama