Gen. Polko gasi panikę po ataku dronów. Mówi wprost, czy mamy się czego bać

Gen. Polko gasi panikę po ataku dronów. Mówi wprost, czy mamy się czego bać

Gen. Polko gasi panikę po ataku dronów. Mówi wprost, czy mamy się czego bać

x.com/wolski_jaros; AKPA

Nocny alarm, poderwane myśliwce i zestrzelone rosyjskie drony nad Polską wywołały falę niepokoju. Podczas gdy wielu mówi o "akcie agresji", były dowódca GROM, gen. Roman Polko, tonuje nastroje. Jego słowa rzucają zupełnie nowe światło na to, co wydarzyło się nad naszym niebem i tłumaczą, dlaczego nie należy wpadać w panikę.

Reklama

Rosyjskie drony nad Polską. Poderwano myśliwce, wojsko mówi o "akcie agresji"

Noc z wtorku na środę 9 na 10 września 2025 roku zapisała się jako jedna z najbardziej napiętych od początku inwazji Rosji na Ukrainę. W trakcie zmasowanego ataku na naszego wschodniego sąsiada, polska przestrzeń powietrzna została wielokrotnie naruszona przez rosyjskie drony. Sytuacja była na tyle poważna, że premier Donald Tusk poinformował o "operacji związanej z wielokrotnym naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej", a na rozkaz Dowódcy Operacyjnego poderwano polskie i sojusznicze lotnictwo.

Komunikat wojska był krótki i mroził krew w żyłach: to "akt agresji, który stworzył realne zagrożenie dla bezpieczeństwa naszych obywateli". Część obiektów została zestrzelona, a w przygranicznych województwach rozesłano alerty RCB. W całym kraju zapanował uzasadniony niepokój.

Reklama

Gen. Polko gasi panikę. "Nie mamy się czego obawiać"

Gdy w kraju narastał niepokój, na scenę wkroczył generał Roman Polko, by zgasić pożar, zanim ten na dobre wybuchł. Były dowódca GROM, w rozmowie z Polsat News, postawił sprawę jasno – nie ma powodów do histerii. Jego przekaz był prosty i oparty na fundamentalnej gwarancji bezpieczeństwa.

Nie mamy się czego obawiać tak naprawdę. Jesteśmy pod parasolem NATO.

Roman Polko podkreślił, że kluczowe w całej sytuacji jest to, co przez długi czas było powodem do niepokoju – reakcja naszych sił. Tym razem system zadziałał.

Przede wszystkim — nie należy wpadać w panikę. W końcu nasze wojsko zareagowało, a system obrony powietrznej zadziałał. To jest kluczowe.

– stwierdził generał, wskazując, że zdecydowana odpowiedź to najlepszy argument w rozmowie z Rosją.

Reklama

Generał Roman Polsko w garniturze scena z: Roman Polko
SK: styczeñ 2006, Gala "Komu Skrzyd³a Komu Rogi", Komu Skrzyd³a Komu Rogi - plebiscyt Super Expressu
fot. Palicki/AKPA

Reklama

Były dowódca GROM studzi emocje. Nazywanie tego "aktem agresji" to błąd

Generał Polko odniósł się również do ostrej retoryki Dowództwa Operacyjnego. Jego zdaniem użycie sformułowania "akt agresji", choć z pozoru słuszne, w obecnej sytuacji jest błędem, który może przynieść więcej szkody niż pożytku. Jak tłumaczy, takie słowa podsycają strach w społeczeństwie.

Reklama

Mieliśmy cały czas prowokację. W tej chwili to są za mocne słowa. To jest oczywiście element wojny, nie wojny... ale używanie zbyt mocnych słów przy tego typu zdarzeniach powoduje zamiast zdrowej reakcji, objawy paniczne.

Zamiast panikować, generał proponuje powrót do sprawdzonych rozwiązań: powszechnego przeszkolenia i odbudowy obrony cywilnej. Jego zdaniem to realne działania, a nie mocne słowa, są najlepszą odpowiedzią na rosyjskie prowokacje.

Reklama

"To nie prowokacja, to działania bojowe". Inny generał nie ma wątpliwości

Zupełnie inaczej sytuację ocenia jednak inny wojskowy autorytet, generał Leon Komornicki. Tam, gdzie gen. Polko widzi prowokację, on dostrzega zaplanowaną operację wojskową. Jego zdaniem bagatelizowanie incydentu jest groźnym błędem w ocenie intencji Rosji.

Jest to działanie o charakterze konwencjonalnym, które towarzyszy wojnie informacyjnej, którą Rosja prowadzi przeciwko Polsce. (...) Te rakiety i drony, które wcześniej wpadały w naszą przestrzeń, były aktami agresji. Nie można tego inaczej identyfikować

Generał Komornicki idzie o krok dalej, twierdząc, że mówienie o "przypadku" czy "prowokacji" jest naiwnością. Według niego Rosja prowadzi regularne rozpoznanie bojem.

Nie można tego identyfikować jako "przypadek" czy "prowokacja" — to wszystko były działania bojowe podporządkowane określonym zadaniom, które miały na celu rozpoznanie naszej obrony powietrznej (...)

Celem, jak dodaje Komornicki, jest także sianie dezinformacji, polaryzowanie polskiego społeczeństwa i podważanie naszej wiarygodności w oczach sojuszników z NATO.

Dron na niebie, flaga Rosji Canva

Rosja testuje NATO. Polko wskazuje, co jest prawdziwym celem Putina

Mimo różnic w ocenie powagi incydentu, obaj generałowie zgadzają się co do jednego: to element większej gry Władimira Putina. Celem jest nieustanne testowanie polskiej i sojuszniczej obrony powietrznej, sprawdzanie czasu reakcji oraz procedur NATO.

Były dowódca GROM widzi w incydencie jeszcze jeden, niezwykle istotny wymiar międzynarodowy. Wyraził nadzieję, że to wydarzenie będzie sygnałem alarmowym dla kluczowych postaci na arenie światowej, w tym dla Donalda Trumpa. Zdaniem Polko, takie prowokacje pokazują prawdziwe oblicze Rosji i udowadniają, że obecność wojsk amerykańskich w Europie jest kluczowa dla globalnego bezpieczeństwa.

Podczas gdy jeden generał uspokaja, drugi bije na alarm. Jedno jest pewne: to, co wydarzyło się nad polskim niebem, jest częścią znacznie większej i groźniejszej rozgrywki, a spór ekspertów pokazuje, jak trudno jednoznacznie odczytać intencje Władimira Putina.

Krążownik "Moskwa" zatonął. Internauci świętują zwycięstwo Ukrainy memami!
Źródło: Facebook.com/AndrzejMilewskiRysuje
Reklama
Reklama