"To łamie Konstytucję!". Burza o modlitwę w zakopiańskim ratuszu

"To łamie Konstytucję!". Burza o modlitwę w zakopiańskim ratuszu

"To łamie Konstytucję!". Burza o modlitwę w zakopiańskim ratuszu

Łukasz Filipowicz, Burmistrz Miasta Zakopane / Fot. facebook.com/lukaszmariuszfilipowicz; canva.com

Zanim radni w Zakopanem włączą mikrofony, sala musi usłyszeć "Amen". Tak od ponad 20 lat każe statut miasta, który każdą sesję otwiera modlitwą ks. Piotra Skargi. Teraz jednak do ratusza trafiła petycja, która grzmi o łamaniu Konstytucji. Czy tradycja obroni się przed paragrafem o świeckości państwa?

Reklama

Najpierw "Amen", potem uchwała. Tak od 20 lat wygląda porządek obrad

W zakopiańskim ratuszu porządek obrad jest jasny i niezmienny od ponad dwóch dekad: najpierw modlitwa, potem polityka. To nie jest luźny zwyczaj czy spontaniczny gest. To twardy zapis w statucie miasta. Paragraf 18, punkt 2, nie pozostawia wątpliwości: każde posiedzenie Rady Miasta Zakopane musi rozpocząć się od "Modlitwy za Ojczyznę" autorstwa księdza Piotra Skargi.

Reklama

W praktyce oznacza to, że zanim padną pierwsze wnioski, zanim zaczną się spory o budżet czy inwestycje, z ust samorządowców płyną słowa: "błogosław Ojczyźnie naszej, by Tobie zawsze wierna, chwałę przynosiła Imieniowi Twemu". Ta tradycja, głęboko zakorzeniona w regionie, gdzie wiara jest częścią tożsamości, a kościół rzymsko-katolicki nie traci wpływów trwała niewzruszenie. Aż do teraz. W połowie sierpnia do urzędu miasta wpadła b0mba — petycja, która każe ten porządek wywrócić do góry nogami.

"To łamie Konstytucję!". Petycja uderza w fundamenty podhalańskiej tradycji

Autor petycji, którego dane urząd miasta schował za tarczą RODO, nie bawi się w dyplomację. Jego pismo to frontalny atak na religijny rytuał w samorządzie. Wprost domaga się wykreślenia modlitwy z porządku obrad, argumentując, że cała procedura jest jawnym złamaniem prawa. Na stół wykłada najcięższe działa: Konstytucję i ustawy.

Reklama

Po pierwsze, art. 25 ust. 2 ustawy zasadniczej, który nakazuje władzom publicznym "bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych". Po drugie, ustawę o gwarancjach wolności sumienia i wyznania, która zakazuje zmuszania kogokolwiek do udziału w obrzędach religijnych. Autor pisma celnie punktuje, że problemem nie jest sama modlitwa, ale jej oficjalny, urzędowy charakter. Nawet bierna obecność, jak twierdzi, staje się formą presji.

Reklama

Przesłanie jest proste: ratusz to nie kościół, a radny ma reprezentować wszystkich, a nie tylko katolicką większość.

Reklama

"Co następne, krzyż na Giewoncie?!". Radni oburzeni: "To nasza tradycja"

Wiadomość o petycji wywołała w zakopiańskiej radzie prawdziwą burzę. Argumenty o paragrafach zderzyły się ze ścianą oburzenia i przywiązania do tradycji. Radny Wojciech Tatar, w samorządzie od 16 lat, nie przebiera w słowach. Dla niego to początek równi pochyłej:

Reklama

Dziś zakażą nam się modlić, a jutro każą ściągnąć krzyż z Giewontu.

Wtóruje mu radny Józef Figiel, który z ironią komentuje całą sytuację: "Górale łamią konstytucje, bo się modlą". Jego zdaniem, sprawa jest prosta — komu przeszkadza modlitwa, ten nie musi w niej uczestniczyć.

A jeżeli komuś przeszkadza ta modlitwa, która trwa trzy minuty, to zawsze może z sesji wyjść i zrobić sobie kawę, albo w tym momencie nie oglądać obrad przez internet. Nikt nikogo do niczego nie zmusza.

W podobnym tonie wypowiada się Mateusz Łękawski (PiS), dla którego modlitwa to po prostu "element tradycji i kultury Podhala".

Największy dystans zachowuje burmistrz Łukasz Filipowicz. Choć sam jest wierzący i ma krzyż w gabinecie, zwraca uwagę na pewien zgrzyt, który obserwował, będąc jeszcze radnym:

Natomiast jak byłem radnym, to zawsze mnie dziwiło, że najpierw się modlimy, a potem są utyskiwania, złośliwości, wyzwiska i nie wiadomo co jeszcze. Zastanawiam się, czy to jest etyczne, że po modlitwie następuje awantura i nieeleganckie odzywki.

Łukasz Filipowicz, Burmistrz Mista Zakopane z laureatką konkursu na Najświarniejszą Góraleczkę Łukasz Filipowicz, Burmistrz Mista Zakopane / Fot. facebook.com/lukaszmariuszfilipowicz

Konstytucja kontra tradycja. Gdzie leży granica?

Spór w Zakopanem to podręcznikowy przykład konfliktu między prawem jednostki do wiary a obowiązkiem instytucji do neutralności. Nikt nie odbiera radnym prawa do modlitwy. Pytanie brzmi inaczej: czy organ władzy publicznej może wpisać akt religijny do oficjalnego scenariusza swoich działań?

To nie jest nowy dylemat. Już w 2020 roku Fundacja Wolność od Religii alarmowała, że statut miasta Zakopane w tym punkcie "stanowi rażące naruszenie zasady bezstronności władz publicznych". Argument o dobrowolności nie załatwia sprawy, bo problemem jest sam fakt, że świecka instytucja włącza do swoich procedur element wyznaniowy, faworyzując jedną religię.

Co dalej z modlitwą pod Giewontem? Trzy scenariusze na stole

Petycja trafi teraz pod obrady komisji, a potem na głosowanie rady. Biorąc pod uwagę bojowe nastroje, jej odrzucenie wydaje się niemal pewne. Ale to nie musi być koniec sprawy. Możliwe są co najmniej trzy scenariusze. Pierwszy, najbardziej prawdopodobny: radni bronią tradycji, petycja ląduje w koszu i wszystko zostaje po staremu.

Drugi scenariusz to kompromis. Niektóre samorządy w Polsce, by uniknąć podobnych wojen, zastąpiły modlitwę "chwilą ciszy" lub "momentem refleksji". Trzecia droga to eskalacja prawna. Zapisy statutu, jako aktu prawa miejscowego, może zbadać wojewoda. Sprawą może zająć się też Rzecznik Praw Obywatelskich.

O co tu naprawdę chodzi? Nie o trzy minuty modlitwy

Spór w Zakopanem podzielił mieszkańców. Jedni bronią tradycji, inni domagają się świeckiego urzędu.

To nasza tradycja. Nikt nie każe się modlić, można stanąć z boku.

To urząd, nie kościół. Chcę, by reprezentował wszystkich, także mnie.

Ta dyskusja sięga znacznie głębiej niż trzy minuty "Modlitwy za Ojczyznę". Nie chodzi o atak na wiarę, ale o fundamentalne pytanie o reguły wspólnego państwowego domu. O to, czy instytucje, które mają służyć wszystkim po równo, mogą publicznie przyjmować barwy jednego światopoglądu.

Czy w ratuszu — miejscu decyzji wobec wszystkich — jest przestrzeń na modlitwę, czy tylko na prawo?

Źródło: facebook.com/lechwalesa
Reklama
Reklama