Niewiarygodne, co zrobili dla niego rodzice. Dziś o polskim tenisiście mówi cały świat. To historia jak z filmu. Aby Kamil Majchrzak mógł trenować, jego rodzice-nauczyciele pracowali jednocześnie na pięciu etatach. Dziś 29-latek z Piotrkowa Trybunalskiego jest największą polską sensacją Wimbledonu, a po niesamowitym występie na londyńskich kortach właśnie został milionerem.
Pracowali na 5 etatów. To była cena za marzenia syna
Historia Kamila Majchrzaka to opowieść o gigantycznym poświęceniu. Jego rodzice, nauczyciele z Piotrkowa Trybunalskiego, od początku wierzyli w talent syna. Tenis to jednak sport dla bogatych, a ich pensje nie wystarczały na pokrycie kosztów. Postanowili zrobić coś, co dla wielu byłoby niewyobrażalne. Wzięli na siebie dodatkowe obowiązki, byle tylko Kamil mógł się rozwijać.
By Kamil mógł grać, ja pracowałem na trzy etaty, a żona na dwa. Nie lataliśmy na żadne dalekie turnieje, Kamil za granicę to jeździł grać do Czech i Słowacji. Tylko w ten sposób udało się jakoś posklejać tę karierę.
– wspominał w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego Onet ojciec tenisisty, Piotr. Początki były zresztą niełatwe nie tylko finansowo. Jego były trener, Maciej Wściubiak, wspominał, że Kamil jako 11-latek miał lekką nadwagę i wadę wzroku. Dopiero po wizycie u okulisty i założeniu soczewek kontaktowych jego gra nabrała jakości.
Jak przyszedł z poprzedniego klubu, to miał małą nadwagę i bardzo dużo piłek spóźniał na pierwszych treningach. Okazało się, że ma wadę wzroku (...) szkła kontaktowe zniwelowały problem i od razu poprawiła się jakość uderzeń.
A im Kamil stawał się lepszy, tym rodzice byli bardziej... przerażeni. Każde kolejne zwycięstwo oznaczało konieczność znalezienia pieniędzy na droższe wyjazdy. "A nas to... przerażało!" – przyznał szczerze ojciec.

Cały świat patrzy. Niespodziewany sukces na korcie w Londynie
Lata wyrzeczeń przyniosły spektakularny efekt na najsłynniejszych kortach świata. Sukces Majchrzaka na tegorocznym Wimbledonie to największa sensacja polskiego tenisa od lat. Nikt nie stawiał na 29-latka z Piotrkowa, zwłaszcza po tym, jak niedawno wrócił do gry po 13-miesięcznym zawieszeniu. On jednak wrócił silniejszy niż kiedykolwiek. Świat tenisa oniemiał, a polscy i zagraniczni eksperci nie mogli wyjść z podziwu.
Kamil Majchrzak w najlepszej 16-stce Wimbledonu! Kolejny mecz wygrany w trzech setach, naprawdę na wysokim poziomie, całkowicie zasłużony, największy sukces wielkoszlemowy w karierze. I to po całej historii z zawieszeniem i budowaniem rankingu od zera. Wielki Kamil!
– pisał na gorąco Jakub Kazula z TVP Sport. Wtórował mu Tomasz Barański z Przeglądu Sportowego Onet, pisząc, że Majchrzak "gra na wimbledońskiej trawie prawie tak samo dobrze i mądrze, jak robiła to w Londynie zawsze Agnieszka Radwańska".

Z harówki na szczyt. Tak został milionerem
Spektakularny sukces sportowy przyniósł równie spektakularną nagrodę finansową. Za awans do czwartej rundy Wimbledonu Kamil Majchrzak zarobił 240 tysięcy funtów, co w przeliczeniu na polską walutę daje blisko 1,2 miliona złotych przed opodatkowaniem. Te pieniądze to symboliczny zwrot za lata wyrzeczeń całej rodziny. Sam zawodnik nie ukrywa, jak wielką ulgę przyniesie mu ta kwota.
Da mi to dużo spokoju. Nie będę ukrywał, że ta sprawa (dopingowa - przyp.), którą miałem, dość mocno mnie kosztowała. Na pewno wrócę teraz na całkiem komfortowy poziom, jeśli chodzi o możliwości planowania, trenowania, a także tego kogo, co i gdzie mogę zabrać
– powiedział w rozmowie ze sport.interia.pl.
Historia Kamila Majchrzaka to dowód na to, że determinacja i poświęcenie rodziny potrafią pokonać każdą barierę. A droga z małej, piotrkowskiej hali, gdzie – jak wspominał trener – "nie można było biegać na boki i do tyłu", może prowadzić prosto na wimbledoński szczyt i po milionową fortunę.