Telewizja Republika postanowiła dostarczyć swoim widzom nieco mocniejszych wrażeń, serwując na żywo dramatyczną relację o rzekomym zamachu stanu. Starsze pokolenie najadło się strachu.
TV Republika sprawiła, że emeryci najedli się strachu
Środowy wieczór 5 lutego mógł być spokojny jak każdy inny. Emeryci szykowali się do wieczornych rytuałów — herbata, kocyk, krzyżówka i pilot od telewizora. Tymczasem TV Republika postanowiła zaserwować swoim widzom istny thriller. Seniorzy, przyzwyczajeni do poruszających nagłówków, nagle przeczytali coś, co mogło sprawić, że najedli się strachu.
Wszystko za sprawą prezesa Trybunału Konstytucyjnego, Bogdana Święczkowskiego, który poinformował, że zastępca Prokuratora Generalnego wszczął śledztwo w sprawie rzekomego zamachu stanu, w który mieli być zaangażowani premier Donald Tusk oraz marszałkowie Sejmu i Senatu.
TV Republika nie czekała długo, by zagęścić atmosferę. Dla wielu seniorów przywiązanych do telewizji jako głównego źródła informacji tonacja przekazu mogła brzmieć jak zapowiedź chaosu.

TV Republika na wizji ogłosiła zamach stanu
Niejeden telewidz pamiętający czasy prawdziwych politycznych turbulencji zapewne wstrzymał oddech, gdy przeczytał napis na czerwonym pasku:
Pilne. Zamach stanu.
W międzyczasie Miłosz Kłeczek, dziennikarz stacji TV Republika, w dramatycznym tonie pytał swojego reportera, co dzieje się przed Trybunałem Konstytucyjnym. Odpowiedź była jednak daleka od sensacyjnej.
W tej chwili przed TK jest spokojnie, bo wydaje mi się, że też opinia publiczna na razie jest zaskoczona reakcją Bogdana Święczkowskiego. Ale należy oczekiwać, że będzie jakaś reakcja społeczna w związku z tym co dzieje się w Polsce.
- reporter nieudolnie próbował podtrzymać wizję politycznej apokalipsy, relacjonując z napięciem w głosie, że tak naprawdę nic się nie dzieje.