Karol Nawrocki podjechał na spotkanie polityczne jako kandydat na prezydenta Polski służbową limuzyną, która należy do INP. Mogą z niej korzystać pracownicy wyłącznie wtedy, gdy chcą zrealizować obowiązki służbowe. Wie o tym sam 41-latek, ale ma to gdzieś. Podobnie zrobił w listopadzie, kiedy pojazd służbowy podwiózł go na wywiad do TV Republika, a także w grudniu, kiedy był w delegacji INP-u, a tak naprawdę realizował prekampanię wyborczą.
Karol Nawrocki wozi się limuzyną w celach wizerunkowych przed majowym konkursem
Karol Nawrocki jest obecnie szefem Instytutu Pamięci Narodowej. W ramach wykonywania obowiązków służbowych może korzystać ze służbowej limuzyny, ale nie wolno mu jej wykorzystywać do żadnych innych celów. On doskonale o tym wie, ale nic sobie z tego nie robi.
41-latek w zeszłą środę w pełni świadomie i premedytacją złamał prawo i skorzystał z limuzyny państwowej, aby dojechać na spotkanie z przedsiębiorcami w stolicy. Jego działalność była w pełni polityczna i nie miała nic wspólnego z jego obowiązkami szefa IPN. Zresztą sam zainteresowany dumnie informował o wydarzeniu na swoim profilu na X. Poniżej tematyczny post.
Zresztą to nie pierwszy raz, kiedy polityk wykorzystuje swoją poprzednią pracę, aby czerpać korzyści. W listopadzie samochód służbowy INP-u podwiózł Nawrockiego pod siedzibę TV Republika, aby tam udzielić wywiadu, który w 100% dotyczył jego kampanii prezydenckiej.
Instagram.com/nawrockipl
Sprzeciw posłów wobec poczynań Karola Nawrockiego
Łamanie prawa przez poplecznika Jarosława Kaczyńskiego nie podoba się innym posłom. Cezary Tomczyk z Koalicji Obywatelskiej wypowiedział się dla portalu Fakt.pl, który odkrył nadużycia Nawrockiego. Według polityka 41-latek powinien oddać pieniądze, które podatnicy musieli wyłożyć, aby ten mógł skorzystać z limuzyny w nieodpowiednim celu:
Praca szefa IPN nie ma nic wspólnego z polityką. W ustawie zapisana jest niezależność tego stanowiska od polityki i Karol Nawrocki złamał wszelkie reguły. Powinien zwrócić pieniądze do kasy IPN zarówno za delegację, jak i za wykorzystywanie samochodu służbowego.
Paweł Śliz z partii Polska 2050 widzi pewną zależność między poczynaniami PiS, a Karola Nawrockiego. Jak można przeczytać w wypowiedzi dla portalu Fakt.pl:
Wiemy, jak wyglądały wszystkie kampanie Prawa i Sprawiedliwości. Czerpali garściami ze spółek Skarbu Państwa i z budżetu państwa oraz wykorzystywali to na kampanię wyborczą. Ten przykład przyjął pan Nawrocki. Nie powinna tak wyglądać ta kampania wyborcza. Jeżeli zdecydował się kandydować, powinien mieć środki na to lub powinna dać na to partia, która będzie w niego inwestowała.
Warto nadmienić, że kandydat opozycji na prezydenta nie tylko bezprawnie korzysta z samochodu służbowego, ale też wypełnia swoje obowiązki polityczne w ramach delegacji z INP, przez co jako podatnicy płacimy za jego działania polityczne, co także jest sprzeczne z prawem: Karol Nawrocki, zamiast wziąć urlop, udziela się publicznie w ramach "delegacji" za naszą mamonę.