Sprawa z wierceniem ściany w Głuchołazach przez Morawieckiego stała się sławna w sieci. Całą aferę wyjaśnił Kamil Bortniczuk, który wyjawił, dlaczego były premier pomaga powodzianom w eleganckich butach, a nie roboczych. Okazuje się, że pomysł niesienia pomocy był spontaniczny i nie wyszedł od Morawieckiego, więc ten nie był też na to przygotowany. Propozycję pożyczenia odpowiedniego obuwia 56-latek odrzucił, twierdząc, że akurat te lakierki może sobie zniszczyć.
Mateusz Morawiecki wiercił ścianę w lakierkach
Kilka dni temu Mateusz Morawiecki odwiedził tereny po powodzi i wiercił dziurę w ścianie. Tematyczne zdjęcie wywołało ogromne poruszenie i uśmiech na niejednej twarzy. Wszystko przez to, jakie obuwie włożył były premier.
Na tereny dotknięte powodzią najlepiej przyjechać w wysokich gumiakach lub butach, jakie noszą budowlańcy w zależności od terenu i rodzaju wykonywanej tam pracy. Jednak Mateusz Morawiecki jest politykiem i właśnie eleganckie buty są mu najbliższe. Z tego względu były premier Polski przyjechał na miejsce dotknięte powodzią w czarnych eleganckich lakierkach.
Obuwie ładne, ale kompletnie niepraktyczne w tamtym momencie. Kiedy jego zdjęcie i memy krążące po sieci, stały się viralem, polityk z otoczenia Morawieckiego wyjaśnił, dlaczego właśnie w tym feralnym stroju Mateusz Morawiecki wiercił ścianę.
Poniżej tematyczny mem. Pochodzi on z serwisu X użytkownika "Ruch ośmiu gwiazd".

Kamil Bortniczuk tłumaczy wpadkę Mateusza Morawieckiego
Kamil Bortniczuk jest politykiem PiS-u, mieszkającym w Głuchołazach, czyli terenach dotkniętych powodzią. To właśnie jego i jego sąsiadów postanowił, wraz z dostawą wiertarek, odwiedzić Morawiecki. Kiedy ten przybył już na miejsce, Kamil Bortniczuk, poprosił byłego premiera, aby 56-latek pomógł mieszkańcom dotkniętym powodzią.
Były premier nie był na to przygotowany, ale zgodził się bezzwłocznie, co Kamil Bortniczuk zrelacjonował dla Polsatu News:
Premier Morawiecki przyjechał do Głuchołaz, przywiózł wiertarki. Poprosiłem go, żeby został, jak już jest, żeby pomógł. Nie robił z tym żadnego problemu, poświęcił kilka godzin swojego życia na, najzwyczajniej w świecie, kuciu ścian.
W dalszej swej wypowiedzi wyjaśnił, że on sam chciał pożyczyć buty Morawieckiemu, widząc, że ten chce pracować w swoich eleganckich lakierkach. Jednak Morawiecki nie przyjął oferty, bo stwierdził, że akurat te obuwie może zniszczyć i nie ma z tym problemu:
Przyjechał w lakierkach. Proponowałem mu, jak zobaczyłem, w jakich jest butach, że mu dam gumowce, które miałem w samochodzie. Ale on powiedział, że te lakierki może zniszczyć, nie ma z tym żadnego problemu
Na dowód swojej postawy Morawieckiemu zrobiono zdjęcie. Jednak nie pomogło mu to wizerunkowo, ponieważ ludzie mieli ubaw z przygotowania polityka do pomocy. Lepiej by było, gdyby jednak przyjął ofertę użyczenia mu obuwia.
No ale przez lata nieźle się obłowił, otrzymując wynagrodzenie z naszych danin, więc nic dziwnego, że nie przejmuje się jedną parą butów, którą może szybko zamienić na inne i nowe.