Jareczek i jego ludzie spotkali na mieście smutnych panów. Koszt tej przyjemności to 100 złotych

Jareczek i jego ludzie spotkali na mieście smutnych panów. Koszt tej przyjemności to 100 złotych

Jareczek i jego ludzie spotkali na mieście smutnych panów. Koszt tej przyjemności to 100 złotych

ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER/East News

Jarosław Kaczyński musiał mieć nietęgą minę, gdy w sobotni poranek jego limuzyna prowadzoną przez prywatnego kierowcę została zatrzymana przez smutnych panów w policyjnych mundurach. Choć to spotkanie odbyło się w pokojowej atmosferze, to interweniujący policjanci wystawili za nie odpowiedni rachunek.

Reklama

Jarosław Kaczyński zatrzymany przez policję

Jarosław Kaczyński prawdopodobnie w ogóle nie spodziewał się, że auto, którym się poruszał, zostanie zatrzymane przez policjantów ze stołecznej drogówki, którzy po przeprowadzonych czynnościach nałożyli na kierowcę prezesa mandat, ale to nie wszystko. Smutni panowie w mundurach zatrzymali także dowód rejestracyjny pojazdu, który w świetle obowiązującego prawa nie mógł być dopuszczony do dalszej jazdy po ulicach.

Interweniujący na miejscu zatrzymania policjanci, przeprowadzili test, który wykazał, iż szyby w aucie użytkowanym przez prezesa i jego kierowcę, szyby są zbyt ciemne i tym samym nie spełniają dopuszczalnych w świetle polskiego prawa norm: 70% przepuszczalności światła w przednich bocznych szybach pojazdu. Kierowca samochodu został ukarany mandatem w wysokości 100 złotych, a policjanci zatrzymali dodatkowo dowód rejestracyjny, który zostanie wydany dopiero po usunięciu "usterki".

Reklama

Jarosław Kaczyński stojący na mównicy przed ludźmi ubrany w czarną marynarkę i białą koszulę Wojciech Olkusnik/East News

Nieprzypadkowa interwencja polski

W związku z zaistniałą w sobotę sytuacją "Fakt" poprosił o komentarz Bartłomieja Śniadała z Zespołu Prasowego Komendy Stołecznej Policji, który zdradził, iż sama interwencja drogówki nie była przypadkowa i została podjęta na zgłoszenie osoby trzeciej.

Reklama

Nie była to interwencja własna policjantów. W tym przypadku funkcjonariusze zareagowali na zgłoszenie osoby, która wskazała im samochód, którego szyby mogą nie spełniać norm dotyczących przepuszczalności światła. Jako policjanci mamy obowiązek reagowania na takie zgłoszenia.

— poinformował mł. asp. Bartłomiej Śniadała.

Reklama

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, tym bardziej że stuzłotowy mandat wydaje się być wydatkiem groszowym w obliczu milionów, które przewalały się przez "pisowskie" ręce.

Reklama

Jarosław Kaczyński i PiS zbiednieją aż o 57 milionów zł. Internauci świętują memami
Źródło: facebook.com/SekcjaGimnastyczna
Reklama
Reklama