"Emily w Paryżu" to serial, który cieszy się nieustającą popularnością. A w najnowszym sezonie pojawiła się również Brigitte Macron. Zagrała samą siebie, co nie spodobało się jej rodakom. Uważają, że powinnam skupić się na sprawach poważnych, a nie błahostkach.
Brigitte Macron w "Emily w Paryżu"
"Emily w Paryżu" to serial, który zyskał sympatię widzów na całym świecie. Pierwszy sezon pojawił się w 2020 roku. Nie da się ukryć, że produkcja idealizuje życie we francuskiej stolicy, jednak są i tacy, którym taka forma się podoba i pochwalają ją. Bez wątpienia podczas seansu można przenieść się do Paryża i pomarzyć o romantycznej miłości w tym zakątku świata.
Najnowszy, czwarty sezon, niedawno pojawił się na Netflixie i wzbudził spore oburzenie. Okazuje się, że w jednym z odcinków pojawiła się Brigitte Macron, która zagrała samą siebie. Tytułowa bohaterka, Emily, spotyka ją w restauracji. Jest rodowitą amerykanką, a więc nie zna idealnie języka francuskiego, to dlatego mówi pierwszej damie łamaną francuszczyzną, że kocha jej kraj. Macron zna ją, ponieważ obserwuje jej instagramowy profil, a więc odpowiada młodej dziewczynie: "A mój kraj kocha ciebie".
Francuzi nie kryją oburzenia
Okazuje się, że Brigitte Macron prywatnie jest wielką fanką serialu, a pomysł na zaangażowanie jej do produkcji pojawił się już w 2022 roku. W pierwszym sezonie pojawiła się jedynie wzmianka na jej temat, a pierwsza dama Francji odebrała to z wielką radością i poczuciem humoru.
Sytuacja polityczna we Francji jest jednak dość napięta. 7 września odbyły się protesty wzywające Emmanuela Macrona do dymisji, a później Netfliks wyemitował odcinek z żoną prezydenta, co spotkało się z niezadowoleniem Francuzów. W sieci mówią o tym, że jest to prosta droga do przegranych wyborów, a pierwsza dama Francji powinna zająć się poważnymi sprawami, a nie błahostkami.