Radosław Piesiewicz z całą pewnością nie przewidywał, iż końcówka jego kadencji na stanowisku prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego minie mu w akompaniamencie informacji, które odbijają się szerokim echem we wszystkich mediach. Głośno jest również o żonie prezesa PKOl, która w pół roku miała zarobić bajońską sumę i to w państwowej spółce.
Żona Piesiewicza zarobiła w pół roku ponad 1 milion złotych
Choć Igrzyska Olimpijskie w Paryżu są już za nami, to w mediach aż huczy od kolejnych doniesień w kontekście osoby prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego, Radosława Piesiewicza.
Już w środę głośno zrobiło się o Radosławie Piesiewiczu, którego rodzina korzystała z odprawy VIP na lotnisku, która była opłacana z naszych pieniędzy: Radosław Piesiewicz żył jak król i woził się z rodziną za nasze. Biedak się tłumaczy [memy].
Co ciekawe, informacje, do których nieoficjalnie dotarł Onet.pl w środę 14 sierpnia, nie mają nic wspólnego z którąkolwiek dyscypliną sportu, a szkoda, bo może w 2024 roku moglibyśmy się pochwalić dwoma złotymi medalami.
Według doniesień serwisu żona prezesa PKOl Agnieszka Piesiewicz w 2022 roku miała otrzymać intratną posadę w jednym z największych polskich banków – Pekao S.A., ale to nie wszystko. Na konto Pani prezesowej po pół roku piastowania (nie do końca sprecyzowanego) stanowiska w dziale marketingu, miało wpłynąć aż 1 mln 150 tys. złotych.
Gigantyczne zarobki żony szefa PKOl. Za PiS zgarnęła fortunę w państwowej spółce
- zatytułował wspomniany artykuł Onet.pl.
Z dotychczasowego CV żony Piesiewicza wynika rzekomo, iż przed objęciem tak dochodowej posady niezbędne doświadczenie zawodowe miała zdobywać na takich stanowiskach jak: dyrektor ds. marketingu i sprzedaży w firmie zajmującej się sprzedażą artykułów biurowych; specjalista ds. biurowych czy pracownik biura poselskiego.
Gdyby tego było mało, bo jej pracy nie pozostał żaden ślad, a jednak została sowicie wynagrodzona.
Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, w banku nie ma śladu efektów pracy doradczyni, w tym analiz czy raportów. Zresztą jej praca w Pekao SA była dość krótka – trwała zaledwie pół roku. Zarobiła jednak fortunę. W sumie 1,15 mln zł, co daje kwotę 164 tys. zł miesięcznie
- odkrył Onet.pl.
Nieoficjalnie zasugerowano również, że zatrudnienie Pani Agnieszki w instytucji finansowej mogło być powiązane z Jackiem Sasinem, który jest "kolegą po fachu" Radosława Piesiewicza.
Łukasz Kalinowski/East News
Radosław Piesiewicz tłumaczy się w TVN: "Moja żona jest prywatną osobą"
Oczywiście tak gorący temat nie mógł zostać przemilczany podczas wczorajszego wydania realizowanych przez stację TVN "Faktów po faktach", którego gościem był Radosław Piesiewicz we własnej osobie.
Na pytanie redaktora o dobrze płatną posadę małżonki w spółce skarbu państwa nie udzielił niestety wyczerpującej odpowiedzi, a jedynie zaapelował o zaprzestanie działań mających na celu dyskredytowanie zarówno jego samego, jak i członków jego rodziny.
Moja żona jest prywatną osobą i ja mam taki apel i taką prośbę: Jeżeli są zamówione zlecenia na to, żeby mnie zdyskredytować i moją rodzinę – proszę o zaprzestanie szykanowania mojej rodziny, mojej żony.
Wideo z tego wybitnego wywiadu Radosława Piesiewicza umieściła na Instagramie Michał Marszał. Widać na nim, że Piesiewicz zareagował bardzo nerwowo.
Źródło: Instagram.com/michalmarszal