"I to dosłownie. Jednak to właśnie ja dostrzegłam w Arku piękno, którego inni nie dostrzegali. Trzeba go jedynie trochę podrasować"
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Spodobał mi się umysł Arka
Arka poznałam na uczelni. Jest przepięknym mężczyzną, tyle że wewnętrznie. W jego przypadku to, co najpiękniejsze jest niewidoczne dla oczu.
Zaczepił mnie na wykładzie i zapytał, czy mam notatki sprzed tygodnia. Na początku, gdy go zobaczyłam, oceniłam go tak jak wszyscy: niezbyt atrakcyjny niski okularnik z widoczną nadwagą i problemami z cerą. A gdy się uśmiechnął, było jeszcze gorzej — ubytki w klawiaturze i krzywy zgryz wysuwały się na pierwszy plan.
Jednak w przypadku Arka sprawdza się też stwierdzenie "nie wszystko złoto, co się świeci". Arek może zewnętrznie nie błyszczy, jednak zdecydowanie zyskuje przy bliższym poznaniu.
Gdy poprosił mnie o numer telefonu, głupio było mi odmówić, więc mu dałam. Poza tym uznałam, że zawsze możemy zostać tylko kolegami z uczelni i taka znajomość po prostu może się przydać.
Jednak, gdy zaczęliśmy ze sobą rozmawiać przez popularny komunikator, Arek odsłonił przede mną swoją drugą wewnętrzną twarz, a ja spojrzałam na niego inaczej.
Okazało się, że Arek jest bardzo wrażliwym, ale i troskliwym mężczyzną. Gdy mimochodem napisałam, że jestem przeziębiona, od razu zaoferował, że przywiezie mi do mieszkania rosół i otulił wirtualnym kocem. Niby to drobnostka, ale przecież nie musiał tego robić.
Arek zdecydowanie wyróżniał się na tle innych mężczyzn, z którymi wcześniej miałam do czynienia i, którzy skakali z kwiatka na kwiatek i bali się przywiązania.
Wkrótce zaczęliśmy mieć ze sobą kontakt niemal codziennie. Arek zawsze umiał mnie wysłuchać, ale też konkretnie mi poradzić, gdy nie wiedziałam, co robić. Wkrótce stało się dla mnie jasne, że poczułam do Arka coś więcej.
Canva.com
Chcę zmienić Arka w księcia z bajki
I to mogłoby być wspaniałe rozpoczęcie idealnej historii miłosnej, gdyby nie pewien szkopuł, a mianowicie fizys Arka. Arek bez wątpienia ma piękny umysł i piękne serce, jednak niestety cała reszta jest do wymiany i to dosłownie.
Myślę, że aparat ortodontyczny tu już nie pomoże, tu po prostu trzeba wymienić całą klawiaturę. Arek już nie urośnie, ale ze swoją figurą mógłby coś zrobić, a karnet na siłowni i dieta mogą naprawdę zdziałać cuda. Wizyta u kosmetyczki też jest konieczna i to kilkukrotna, ale wiem, że też może bardzo pomóc na problemy z cerą.
Szczerze mówiąc, już sobie wszystko zaplanowałam i rozpisałam na punkty, co bym wymieniła w Arku, żeby podobał mi się także fizycznie. I uważam, że jest to do zrobienia. Wbrew pierwszemu wrażeniu sytuacja naprawdę nie jest beznadziejna.
Jednak gdy opowiedziałam koleżance z pokoju o moich planach wobec Arka, ta była oburzona. Stwierdziła, że traktuję go jak rzecz i nie ma we mnie szczerych uczuć i dla jego dobra powinnam sobie odpuścić.
A ja się z tym nie zgadzam. To właśnie ja dostrzegłam w Arku piękno, którego inni nie dostrzegali. Trzeba go jedynie trochę podrasować.