Jarosław Kaczyński podczas spotkania z wyborcami w Leżajsku został nazwany kłamcą i oszustem. Sprawa dotyczyła katastrofy smoleńskiej. Niestety, pytającemu odebrano siłą mikrofon i nie mógł dokończyć pytania. Polityk odniósł się do tego, jednocześnie zwalając winę za nieprawidłowości w rozwiązaniu sprawy na Donalda Tuska.
Jarosław Kaczyński otrzymał niewygodne pytanie o Smoleńsk
Jarosław Kaczyński spotkał się w minioną niedzielę z wyborcami w Leżajsku. W pewnym momencie, publiczność mogła zadawać swoje pytania. Pojawił się tajemniczy mężczyzna, który zadał mu niewygodne pytanie o Smoleńsk o treści:
Panie pośle, mam pytanie. Osiem lat rządziliście, a gdzie jest wrak ze Smoleńska? Przez osiem lat oszukiwał pan ludzi, stworzył pan ideologię smoleńską, wielkie kłamstwa smoleńskie.
Niestety, nie mógł dokończyć pytania, gdyż odebrano mu mikrofon, wtedy rozpoczęły się krzyki niezadowolenia. Kobieta, która prowadziła spotkanie, zaczęła słowami:
Dziękuję Panu bardzo, nie ma żadnego kłamstwa smoleńskiego, są ofiary katastrofy smoleńskiej.
Dopiero po tym głos zabrał sam wywołany do odpowiedzi. Jarosław Kaczyński powiedział:
Proszę Państwa, to jest klasyczny przykład tego, że nawet na tej sali są ludzie Putina. Bo to jest wielka obrona Putina. Tak, ale zostawcie ich proszę państwa. To są ludzie, którzy albo świadomie albo z chorobliwej głupoty, po prostu tego rodzaju rzeczy robią.
Po czym wyborcy zaczęli skandować "Jarosław" i zgadzać się z politykiem, który kontynuował dalej słowami:
Usiądźmy proszę Państwa, chcę powiedzieć kilka słów na ten temat. No bo gdzie jest wrak? U Putina jest wrak. Nawet gdyby te resztki wraku no bo to są resztki znalazły się w Polsce, łatwiej było by udowodnić, chociaż to już jest udowodnione, że to jest zamach.
Pytanie wyborcy można usłyszeć od 49:22.
Jarosław Kaczyński o wyjaśnianiu katastrofy smoleńskiej
Prezes Prawa i Sprawiedliwości w dalszej części odpowiedzi na pytanie, stwierdził, że za czasów Donalda Tuska w 2010 roku doszło do wielu nadużyć i nieprawidłowości związanych z wyjaśnianiem tajemnicy katastrofy smoleńskiej:
Chodzi o gigantyczną kompromitację elit Tuskowych, które oddały śledztwo Rosjanom wbrew prawu, które po prostu chodziły tam na kolanach, okłamywały tak jak Kopacz okłamywała Polaków, że tam wszystko zostało przekopane, że wszystko było wspaniale, a potem okazało się, że w trumnie były ciała pomieszane, były brudy, były jakieś niedopałki papierosów, że po prostu bezczeszczono ciała.
Na koniec powiedział:
Jeżeli ktoś mówi o jakimś kłamstwie smoleńskim, to jest jasne: jego sznurki prowadzą w stronę Moskwy
Co o tym sądzisz?